Reklama

Lubię sobie poodbijać piłeczkę

23/10/2011 18:06

Kiedy inni w sobotni poranek odsypiają trudy tygodnia, oni zrywają się z łóżek, pakują strój sportowy oraz rakietkę w torbę i ruszają na zawody. I tak raz w miesiącu. Mowa o uczestnikach Grand Prix Elbląga w tenisie stołowym. — Lubię sobie poodbijać piłeczkę — mówi 75-letni Franciszek Podhorodecki, jeden z najstarszych uczestników zawodów. 


Pan Franciszek w minioną sobotę pojawił się w hali MOS i wziął udział w turnieju mimo kontuzji.

— Słabo mi się grało, bo mam problemy ze stopą. Jestem po dwóch zabiegach, na razie nie pomogły — powiedział nam emerytowany nauczyciel wychowania fizycznego po pierwszym swoim pojedynku. — Trzy miesiące nie trenuję, ale przychodzę na turnieje. Lubię sobie poodbijać piłeczkę. Fajna zabawa. Można powiedzieć, że wcześniej trenowałem takiego świetlicowego ping ponga. 


Mieszane uczucia mógł mieć najmłodszy uczestnik sobotnich zawodów. 12-letni Marciej Faryno był jedynym zawodnikiem, który zgłosił się w kategorii wiekowej do 13 lat. 

— Dzisiaj przyszedłem ze starszym bratem Danielem. Jestem tutaj pierwszy raz. Nie miałem z kim grać, ale za to zdobyłem punkty do klasyfikacji generalnej — powiedział nam Maciej.


Przez blisko cztery godziny zawodnicy rywalizowali na siedmiu stołach. Nie brakowało zaciętych i emocjonujących pojedynków. Aż pięć setów było potrzebnych do wyłonienia zwycięzców w finałowych pojedynkach w kat. 14-18 lat oraz 19-34 lata.

— Często gramy w tenisa stołowego na podwórku, gdzie mamy ustawiony stół — mówi Piotr Stefanowicz, który okazał się najlepszy w kat. 14-18 lat. — Takie turnieje mogłyby być częściej organizowane. W poprzednim sezonie nie uczestniczyłem w turniejach regularnie, teraz to się zmieni. Polecam innym udział w tych zawodach. Nawet jeśli ktoś nie trenuje regularnie tenisa stołowego, to da sobie radę.

Krzysztof Natoniewski na zawody przyszedł razem z kolegami. O tenisie stołowym mówi, że to jego pasja. Stara się przynajmniej raz w tygodniu wygospodarować czas, by pograć z kolegami.

— Atmosfera na zawodach jest bardzo fajna, wszystko jest dobrze zorganizowane. Ostatnio nie poszło mi najlepiej, zająłem bodajże 7 lub 8 miejsce — wspomina. — Na zawody przychodzę regularnie, a kibicują mi rodzina i koledzy.

Turnieje Grand Prix Elbląga w tenisie stołowym są organizowane przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji raz w miesiącu. MOSiR organizuje także inne rozgrywki dla sportowców-amatorów m.in. w siatkówkę, koszykówkę, unihokeja, biegach na orientację. 
Jak szacują pracownicy ośrodka, w ubiegłym roku w 147 zawodach przygotowanych z myślą o amatorach wzięło udział ponad 5 tysięcy elblążan.
 Na co najczęściej skarżą się sportowcy-amatorzy?

— Jest duże zapotrzebowanie na hale sportowe. MOSiR nie posiada własnej hali, tułamy się po obiektach szkolnych. Bywa, że nasze rozgrywki kończą się dopiero o godz. 22, 23. Sport amatorski rozwija się, a wolnych sal jest coraz mniej — odpowiada Marek Wnuk, dyrektor MOSiR.
AKT

[gallery=4]22279[/gallery]

Wyniki sobotniego turnieju

Kat. do 13 lat: 1. Maciej Faryno

Kat. 14-18 lat:
o 1. miejsce: Piotr Stefanowicz — Patryk Rajewski 3:2; o 3. miejsce: Mateusz Karczewski — Bartosz Woźniak 3:0

Kat. 19-34 lata:
o 1. miejsce: Andrzej Geiger — Marek Godlewski 3:2; o 3. miejsce: Daniel Winiarski — Michał Grajewski 3:1

Kat. 35-49 lat:
o 1. miejsce: Robert Zaborowski — Piotr Iwicki 3:1; o 3. miejsce: Jan Rudź — Jarosław Konop 3:1

Kat. 50-64 lat:
o 1. miejsce: Janusz Kriger — Mirosław Stefanowicz 3:0; o 3. miejsce: Ryszard Łuczak — Ryszard Marszałkowski 3:0

65 lat i starsi:
o 1. miejsce: Józef Pyka — Sylwester Gliniecki 3:0; o 3. miejsce: Tadeusz Piasecki — Tadeusz Krzywda 3:0

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama