Reklama

Luiza Złotkowska: mam nadzieję, że w Elblągu powstanie tor do łyżwiarstwa szybkiego

29/09/2010 16:17

Elbląg to takie dziwne miasto. Trenuje się tutaj łyżwiarstwo szybkie, a nie ma toru do tego. Mam nadzieję, że moja obecność i Konrada Niedźwiedzkiego przyczyni się do tego, by powstał tutaj odpowiedni obiekt — mówi Luiza Złotkowska, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Vancouver oraz nowa zawodniczka elbląskiego Orła.

Brązowa medalistka ostatnich igrzysk olimpijskich w Kanadzie od lipca jest nową łyżwiarką szybką Orła Elbląg. W rozpoczynającym się sezonie elbląski klub będzie reprezentował także Konrad Niedźwiedzki, jeden z najlepszych polskich łyżwiarzy szybkich.

W środę 24-letnia Luiza Złotkowska, która pochodzi spod warszawskiej Zielonki, spędziła w Elblągu kilka godzin. Najpierw spotkała się z uczniami Szkoły Podstawowej nr 12, później odpowiadała na pytania dziennikarzy. Nowa zawodniczka Orła dziwi się, że w Elblągu, chociaż trenuje się tu łyżwiarstwo szybkie, nie ma do tego odpowiedniego toru. Chwali za to miasto za bazę do jazdy na wrotkach.

Podczas swojego pobytu w Elblągu najczęściej była pytana o to, dlaczego wybrała elbląski klub. — Trochę ze względu na tradycje, z tego miasta pochodzi pani Helena Pilejczyk, jedna z niewielu naszych medalistek olimpijskich. Przejście do Orła miało miejsce także za sprawą mojej trenerki Ewy Białkowskiej, który zaszczepia w nas sympatię do Elbląga. Często przyjeżdżałyśmy tutaj z kadrą na letnie zgrupowania — odpowiadała i nie kryła, że klub zaproponował jej także korzystne warunki finansowe. Złotkowska będzie otrzymywała stypendia z Urzędu Miejskiego w Elblągu i Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie.

24-letnia łyżwiarka szybka wspominała także swój pobyt w kanadyjskim Vancouver, gdzie podczas igrzysk olimpijskich wywalczyła razem z koleżankami brązowy medal w biegu drużynowym.
— Emocje w czasie prawie miesięcznego pobytu w Vancouver były naprawdę mieszane. Na początku była radość z samego pobytu i startu na igrzyskach. Jest to niesamowita impreza, o starcie w niej marzy każdy sportowiec. Pierwsze starty w Kanadzie przyniosły łzy, ale smutku. Oczekiwania były większe. Coś zostało zrobione jednak nie tak, bo starty indywidualne poszły kiepsko. A później... medal. I cała ta dwudniowa droga do jego zdobycia była jak bajka. W nocy między kwalifikacjami a biegiem finałowym prawie nie spałam, byłam strasznie zestresowana, to były niesamowite emocje. A później, tylko łzy szczęścia. Najbardziej zapamiętałam wręczanie medalu olimpijskiego — mówiła.

AKT

Rozmowa z Luizą Złotkowską w czwartkowym (30.09) "Dzienniku Elbląskim"

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama