Oficer dyżurny elbląskiej policji odebrał zgłoszenie od kobiety, która przebywa w sanatorium. Kobieta była zaniepokojona, bo od dwóch dni nie miała kontaktu ze swoim 63-letnim synem, mieszkającym w Elblągu. Policjanci pojechali pod wskazany przez nią adres, by sprawdzić co dzieje się z mężczyzną.
Zdarzenie miało miejsce w sobotę. Funkcjonariusze z patrolu interwencyjnego pojechali pod wskazany przez kobietę adres. Ta niepokoiła się o swojego syna, a sama była w sanatorium oddalonym o kilkaset kilometrów od Elbląga. Kobieta dzwoniła na telefon syna, ten jednak milczał.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!