Reklama

Marzyła o własnym biznesie: "Urzędnicy podcięli mi skrzydła"

28/04/2011 11:54

To miał być mój wymarzony sklep. Taki, jakiego w Elblągu jeszcze nie ma. Chciałam sprzedawać spożywcze wzory na torty. Niestety, przez urzędników sklep nie powstanie — mówi 28-letnia elblążanka Aleksandra Oman.

Aleksandra Oman od 6 lat nie ma prawdziwej pracy. Takiej na etat. Dlatego postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i założyć własną firmę. Marzy o tym, żeby mieć angielską cukiernię.

Pierwszym krokiem do urzeczywistnienia tego marzenia miał być sklep ze spożywczymi wzorami na torty.

— Przy Armii Krajowej kupiłam boks za 18 tysięcy złotych. Wydaliśmy na niego z mężem oszczędności, które udało nam się uzbierać przez 6 lat, czyli podczas całego naszego małżeństwa — opowiada kobieta. — Przeprowadziłam badanie rynku, czy sklep z takim asortymentem jest potrzebny i wszystko wskazuje, że tak. Dogadałam się z również hurtownikami, którzy mieli dostarczać produkty i wszystko... na nic — opowiada kobieta.


Aleksandra Oman starała się o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej z Powiatowego Urzędu Pracy. 15 tysięcy złotych, o które złożyła wniosek miały pomóc w otwarciu sklepu. 
Kobieta przygotowała niezbędną dokumentację, w tym biznes plan. Dodatkowo skończyła też kurs fakturzystki. Dotacji jednak nie otrzymała.

Rozgoryczona 28-latka twierdzi, że urzędnicy zbyt lekceważąco podchodzą do przyznawania dotacji.

— Siadają i przeprowadzają szybką selekcję. Nie myślą o tym, że w ich rękach jest czyjś los. Zamiast pomagać, na samym początku podcinają skrzydła — uważa.

Zdaniem Urzędu Pracy w Elblągu prawda wygląda nieco inaczej.

— Niestety, nie mamy tylu pieniędzy, żeby dać je wszystkim, którzy ubiegają się o dotację — wyjaśnia Iwona Radej, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Elblągu. — Wniosków o dotację mięliśmy kilka segregatorów, musieliśmy więc przyjąć jakieś kryteria.


Jednym z kryterium jest zarejestrowanie jako bezrobotny w PUP dłużej niż 3 miesiące. Aleksandra Oman spełniała je. Ubiegający się o dotację musi mieć również poręczyciela (w przypadku pani Aleksandry chodziło o poręczenie 6 tys. zł). Tu był problem.

— Mój poręczyciel miał umowę na czas określony, a jego umowa o pracę kończyła wcześniej, niż okres przyznania dotacji — opowiada niedoszła bizneswomen. — Powiedziano mi również, że dobrze by było, gdyby miała kurs cukiernika — dodaje.
ks

Czytaj także: Kasa na staże i szkolenia. "Kropla w morzu potrzeb

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama