Reklama

Miasto kontra radny. Sąd oddalił pozew elbląskiego samorządu

25/04/2019 15:03

Radny Rady Miejskiej w Elblągu Piotr Opaczewski (PiS) nie naruszył dóbr osobistych samorządu swoją wypowiedzią w programie TVP "Alarm!". Taką decyzję wydał w czwartek (25.04) elbląski sąd i tym samym oddalił powództwo miasta w tej sprawie.

Jesienią 2018 roku, na antenie TVP 1 wyemitowano program "Alarm!", w którym wprost wskazywano, że nowo wybudowany wiadukt na Zatorze, to budowlany bubel, który w każdej chwili może się zawalić. W programie wypowiadał się m.in. radny PiS Piotr Opaczewski, który podważał bezpieczeństwo tego obiektu. Za to prezydent Elbląga Witold Wróblewski pozwał radnego do sądu w imieniu miasta.

Wystarczyły dwie rozprawy, podczas których sąd przesłuchał m.in. twórców programu, inżynierów pracujących przy budowie obiektu i strony, by w czwartek (25.04) wydać wyrok w tej sprawie. Sąd oddalił pozew miasta. W uzasadnieniu wyroku sędzia Dorota Zientara wskazywała, że o naruszeniu dobrego imienia elbląskiego samorządu można by mówić tylko wtedy, gdyby rozpatrywać rzeczony odcinek programu "Alarm!" w całości.

— Tymczasem pozwany (Piotr Opaczewski - red.) jest tylko elementem tego programu. W ocenie sądu stał się w pewnym sensie narzędziem do jego wyprodukowania — wyjaśniała sędzie Zientara. — Poza powiatowym inspektorem nadzoru budowlanego i wiceprezydentem Elbląga, wszystkie osoby występujące w tym programie są negatywnie nastawione do tej budowy i wypowiadają się o niej krytycznie. Wybranie wyłącznie pozwanego z tej całej grupy jest nieumotywowane w pozwie. W całym programie wiodącą rolę i wydźwięk negatywny ma wypowiedź reżysera programu. To on najwięcej mówi, on komentuje wypowiedzi innych wypaczając je i zmieniając ich sens. Jeśli już to powiedziałabym, że tu jest nierzetelność dziennikarska i to mogłoby ewentualnie doprowadzić do naruszenia dóbr osobistych strony powodowej.

Sędzia wskazywała też, że w jej ocenie program powstał m.in. na użytek kampanii wyborczej.

— Taki był cel. Nie tyle interes społeczny, ale przede wszystkim aspekt przedwyborczy ma tutaj wiodące znaczenie — dodała.

Ale skrytykowała również samego radnego Opaczewskiego tłumacząc, że jego argumenty o tym, iż nie miał pojęcia, czemu ten program ma służyć, nie znajdują zrozumienia.

— Jest pan radnym miasta i w związku z tym można od pana wymagać pewnej orientacji w rzeczywistości, która pana otacza. Zdaniem sądu pana wypowiedź nie prowadzi do naruszenia dóbr osobistych, ale sam udział w tego rodzaju nierzetelnych programach, które wpływają na poczucie zagrożenia społecznego, jest po prostu nieuczciwe – mówiła sędzia Zientara.

— Przyjmuję słowa krytyki sądu. To był okres przedwyborczy a sam wiadukt był otwierany podczas kampanii. Ja tylko staram się działać w interesie społecznym, stąd moje dociekania w tej sprawie — stwierdził radny Opaczewski.

Pełnomocnik miasta wyroku nie chciał komentować. Podobnie prezydent Elbląga, którego nie było w czwartek na sali. — Do czasu otrzymania uzasadnienia orzeczenia prezydent nie będzie komentował orzeczenia – poinformowała nas Joanna Urbaniak, rzecznik prasowy prezydenta Elbląga.

Wyrok nie jest prawomocny, strony mają możliwość wniesienia odwołania.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama