Marta Kowalczyk, gdy zachorowała na dystrofię mięśniową była uczennicą liceum. — Ludzie, gdy dowiadują się o tym, że są chorzy reagują różnie. Ja podchodzę do niepełnosprawności pragmatycznie. Medycyna przecież idzie na przód, więc jest nadzieja — mówi elblążanka.
O tym, że choruje dowiedziała się, gdy była w liceum. Dwie ostatnie klasy skończyła na indywidualnym toku nauczania, wówczas nikt jeszcze nie słyszał o klasach integracyjnych.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!