Reklama

Most na wiosnę? Miasto wymusiło zmianę kierownika budowy

21/12/2011 16:58

Kiedy mieszkańcy elbląskiego Zawodzia będą mogli przejść po kładce na drugą stronę rzeki Elbląg? Nie wiadomo. Niezadowolone z tempa dotychczasowych prac mostowych władze miejskie doprowadziły do zmiany kierownika budowy i przekazania prac w ręce nowej ekipy - wciąż jednak z firmy Warbud - która od początku prowadzi tę inwestycję.

— Nie będę składał deklaracji, kiedy most będzie do przejścia — powiedział w trakcie konferencji prasowej Tadeusz Brzeziński, inżynier kontraktu.


Wiceprezydent Tomasz Lewandowski był już bardziej konkretny, choć nie miał specjalnie niczego krzepiącego do przekazania.
— Zawodzianie być może będą musieli poczekać do wiosny przyszłego roku, by przejść dolnym mostem na drugą stronę rzeki — stwierdził wiceprezydent Elbląga.

Tomasz Lewandowski zapewnił natomiast, że utrzymany zostanie ostateczny termin zakończenia całej inwestycji - budowy dwóch mostów. Ma to nastąpić we wrześniu 2012 roku.

Władze Elbląga, co przyznał wiceprezydent, są niezadowolone z tempa prac. Kolejne przesunięcia terminów oddania mostów tylko częściowo spowodowane były "czynnikami niezależnymi" od wykonawcy - na przykład pogodą, czy brakiem wiedzy o tym, co kryje rzeka Elbląg. A kryła, jak się okazało, sporo niespodzianek.

— Wiedzieliśmy, że poniemieckie fundamenty mostu będą solidne, ale nie spodziewaliśmy się czegoś tak potężnego — powiedział nam kilka miesięcy temu jeden z robotników pracujących na nadbrzeżu elbląskiej starówki.


Przypomnijmy też, że rzeka kryła świeższą, ale także niemiłą niespodziankę - 40 metrów sześciennych betonu, które w latach 80. spłynęły do rzeki budowniczym kładki wzdłuż ulicy Studziennej i Orlej.



W 2010 r. ówczesne władze miasta zapewniały, że mosty staną na rzece do końca 2011 roku. Tak się nie stało. Nie sprawdziły się także zapewnienia obecnej ekipy, że pierwsza kładka - wzdłuż Orlej i Studziennej - będzie czynna jeszcze w tym roku.


Dlatego też teraz nikt nie chce składać żadnych obietnic co do ostatecznego terminu oddania tej kładki do ruchu dla pieszych.
 Władze miejskie i inżynier kontraktu liczą natomiast, że zmiany do jakich doszło na budowie, spowodowane, czego specjalnie nie krył wiceprezydent Lewandowski, groźbą kar finansowych dla wykonawcy, przyśpieszą tempo prac.

— Nowy kierownik budowy jest specjalistą wysokiej klasy — zapewnił Tadeusz Brzeziński.



Wątpliwe, by to zapewnienie usatysfakcjonowało zawodzian.
— Od dłuższego czasu było widać, że termin oddania kładki nie zostanie dotrzymany. Z usług tej ekipy, a także jej nadzorcy trzeba było zrezygnować znacznie wcześniej — powiedziała nam starsza kobieta, mieszkanka Zawodzia, która czekała na autobus mający zawieźć ją do domu.


Póki co władze Elbląga oferują zawodzianom tylko darmową komunikację zastępczą. To musi wystarczyć mieszkańcom tego rejonu miasta przynajmniej do wiosny. O ile oczywiście nie będzie kolejnej obsuwy w terminie zakończenia inwestycji. 
Na wszelki wypadek, inżynier kontraktu już teraz zapowiada, że nowy kierownik budowy opracuje nowy harmonogram prac.
wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama