Reklama

Na targowisku klienci kupują warzywa i owoce, ale tylko krajowe

07/06/2011 19:12

Elblążanie nie przejmują się alarmistycznymi wieściami o trujących warzywach i owocach. Na targowisku miejskim klientów nie brakuje. Ludzie kupują, ale wcześniej sprawdzają, czy towar, jaki pakują do siatek pochodzi z Polski.

Afera z zatrutymi warzywami w krajach Europy zachodniej nie spowodowała w Elblągu zmniejszonego obrotu w warzywniakach. Klienci wprawdzie często pytają o to, skąd sprowadzone są warzywa i owoce, ale upewniwszy się, że to nasze, polskie kupują je. 


Kupują tym chętniej, że ceny warzyw spadły; dotyczy to na przykład ogórków. Sprzedawcy zarzekają się, że niższe ceny wynikają z pory roku, a nie strachu przed bakterią EHEC. 
We wtorek, w warzywniaku Marleny Andziak na targowisku przy ul. Pestalozziego można było kupić ogórki gruntowe po 2,50 zł i 3 zł za kilogram, a szklarniowe kosztowały 2,80 zł.

— Dwa tygodnie temu ogórki szklarniowe i gruntowe kosztowały 4,50 zł za kilogram. Każdego roku w czerwcu ich cena spada — mówi Marlena Andziak. — To nie afera z zatrutymi warzywami wpłynęła na spadek ceny — zapewnia kobieta.

Aleksander Baran wybrał się we wtorek na targowisko przy czołgu. Kupił młode ziemniaki, szczypiorek, włoszczyznę. 

— W sobotę zjedliśmy niemyte ogórki, wiedzieliśmy że pochodziły z naszego kraju — śmieje się pan Aleksander.


Anna Kołecka także dzisiaj robiła zakupy na targowisku przy Pestalozziego. Kupiła owoce i ziemniaki.

— Dzień wcześniej kupiłam ogórki — mówi pani Anna. — Na początku miałam lekką obawę przed kupowaniem warzyw i owoców. W dodatku dostałam wyprysków na rękach. Ale było to tylko uczulenie, a nie zatrucie — dodaje kobieta.
kk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama