Reklama

Naczelnik poczty zwolniona. Pracownicy toną w długach

02/06/2011 17:16

— O ile wiem, to pani naczelnik skończyło się zwolnienie lekarskie, a ona nie zgłosiła się do pracy — mówi Bogdan Lenkiewicz z Działu Kontaktów z Mediami Poczty Polskiej. — O ile wiem, to została z nią rozwiązana umowa o pracę, także ta sprawa już została załatwiona.
 Nadal jednak pozostali ludzie z długami, którzy jak dotąd nie otrzymali żadnej pomocy ze strony poczty.

Afera wśród elbląskich pocztowców
Albo bierzesz dla mnie kredyt albo nie pracujesz
Przypomnijmy: nawet ponad 40 pracowników elbląskiej poczty miało brać kredyty dla swojej kierowniczki. Kobieta miała namawiać swoich podwładnych obiecując, że będzie spłacała wszystkie raty. Ten proceder mógł trwać nawet ponad dwa lata. W lutym tego roku naczelnik przestała spłacać kredyty zaciągnięte przez podwładnych. W maju do prokuratury wpłynęły dwa zawiadomienia w tej sprawie. W tym czasie pani naczelnik przebywała na zwolnieniu lekarskim.

W środę prokuratura oficjalnie wszczęła dochodzenie, które ma wykazać, czy była naczelnik urzędu pocztowego w Elblągu zmuszała swoich podwładnych do brania dla niej kredytów. 
— Obecnie mamy zaplanowane przesłuchanie ponad 10 osób w tej sprawie — informuje Sławomir Karmowski, rzecznik Prokuratury Rejonowej w Elblągu. — Po tym wystąpimy z wnioskiem o zdjęcie tajemnicy bankowej — dodaje.
 Postępowanie, pod nadzorem prokuratury, prowadzi też elbląska policja.
— Weryfikujemy m.in. informację dotyczącą podrobienia podpisu przez osobę, która miała nakłaniać do wzięcia pożyczki — informuje Jakub Sawicki z zespołu prasowego KMP w Elblągu. — Z pewnością będzie w tej sprawie powołany biegły grafolog. Sprawę badamy pod kątem wyłudzenia pieniędzy i fałszowania dokumentów. 



Swoje dochodzenie prowadzi też poczta.
— Kontrolę wewnętrzną — precyzuje Bogdan Lenkiewicz z Działu Kontaktów z Mediami Poczty Polskiej. — Nie została ona jeszcze zakończona, więc nie mogę powiedzieć, czy informacje o zmuszaniu pracowników do brania kredytów się potwierdzą. Jeśli tak, wtedy zapadną rozstrzygnięcia. 
Jakie? O tym rzecznik nie mówi.
— Kontrola trwa, bałbym się teraz ferować jakiekolwiek wyroki. To byłoby nieodpowiedzialne — odpowiada Lenkiewicz.


Jednak zdaniem naszego informatora, kontrola wewnętrzna ma zamieść sprawę pod dywan.
— Przesłuchiwani ludzie są traktowani jak przestępcy — twierdzi. — Słyszą pytania w stylu: co pani z tego miała i co pani obiecano? Pani wie, że że to było niezgodne z prawem, dlaczego nie zgłosiła tego przełożonemu? Zdaniem pocztowca ludzie z przesłuchania wychodzą przerażeni, że stracą pracę i z poczuciem winy.
— Na pewno osobom, które były przymuszane do czegoś przez zwierzchnika, nie grożą zwolnienia — uspokaja Regina Cysarz ze Związku Zawodowego Pracowników Poczty Polskiej.
 Część osób miała jednak odwołać zeznania, że ktoś zmusił ich do zaciągnięcia pożyczki.



Mechanizm "zachęcania" do brania pożyczek był prosty. 
— W sytuacji blisko 20-procentowego bezrobocia w Elblągu i trwających redukcji zatrudnienia na poczcie, wystarczyła drobna sugestia — stwierdza nasz rozmówca. — A teraz nikt z firmy nie zająknął się w sprawie pomocy tym ludziom.
 Rzecznik prasowy poczty twierdzi, że nikt nie zwrócił się dotąd do firmy o pomoc.
— Jeśli będą takie wnioski, pracownicy zasygnalizują swoje potrzeby, to wtedy będziemy mogli myśleć, jaki im pomóc — mówi Lenkiewicz. 
— Pracownicy, którzy zgłoszą się do związku zawodowego, będą mogli liczyć na pomoc prawną, ale nie tylko — zapewnia Regina Cysarz.
Czy poczta podejmie się też np. negocjowania z Bankiem Pocztowym zasad spłaty kredytu, umorzenia odsetek?
— Ciężko powiedzieć. Wprawdzie poczta ma udziały w Banku Pocztowym, ale przecież to odrębne firmy — stwierdza rzecznik poczty. 


Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama