Reklama

"Najbardziej zapamiętam atak pszczół". Zobacz, jak młodzi sędziowie pożegnali starszego kolegę

16/06/2011 11:20

Bywało, że na boisku musiał sobie radzić nie tylko ze zdenerwowanymi piłkarzami. — Kiedyś zostałem zaatakowany przez pszczoły i szerszenie. Skakałem i machałem chorągiewką próbując je odgonić. To zachowanie wywołało ogromne zdziwienie i śmiech kibiców — wspomina Łukasz Fekieta z Elbląga, który w sobotę zakończył karierę sędziowską. 


35-letni Łukasz Fekieta w sobotę sędziował mecz juniorów Olimpii 2004 Elbląg z Sokołem Ostróda. Był to jego 940 spotkanie w karierze sędziego z Elbląga. I ostatnie. Młodzi sędziowie podczas ceremonii pożegnania utworzyli dla starszego kolegi szpaler. 

— Kończę karierę z wielu względów. Wpływ na moją decyzję miała przede wszystkim rodzina i zdrowie — mówi po ostatnim gwizdku.

Swoją przygodę z piłką rozpoczął jako junior w Olimpii Elbląg.
— Później grałem w Tolkmicku i w Młynarach. Od 1995 r. zacząłem sędziować — wspomina.

Rozpoczynał od sędziowania na liniach. W ten sposób dotarł do III ligi. Na początku kariery za cel postawił sobie sędziowanie w najwyższych ligach.

— Dostawałem zawsze bardzo dobre noty, chwalono mnie. Choć już pod koniec kariery słyszałem wiele opinii, że jako piłkarz i sędzia jestem niespełnioną nadzieją — śmieje się. — Sędziowanie to nie tylko zawód, ale i pasja. Każdy dobry arbiter przygotowuje się do spotkania od momentu otrzymania wiadomości z obsadą sędziowską.


Sobotni mecz był 940 w jego przygodzie z sędziowaniem.

— Bardzo chciałem dojść do 1000, tak mało jest sędziów którzy mogą się pochwalić takim wynikiem — mówi Łukasz Fekieta. — Nie zdałem testu wydolnościowego i nie mogłem go już później poprawić. Testy kondycyjne to moja pięta Achillesa, bo z teorii poniżej czterech nigdy nie dostałem.

Pożegnanie sędziego Łukasza Fekiety
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=43fsqEk7V54[/youtube]

Podczas 16-letniej przygody z gwizdaniem na naszych boiskach zdarzyły się sytuacje, które pamięta do dzisiaj.

— Najbardziej zapamiętam sytuację, gdy podczas meczu klasy okręgowej zostałem zaatakowany przez pszczoły i szerszenie. Skakałem i machałem chorągiewką próbując je odgonić, moje zachowanie wywołało ogromne zdziwienie i śmiech wśród zgromadzonych kibiców — wspomina Łukasz Fekieta. 


Na pewno zapamiętany zostanie także przez piłkarzy i kibiców Grunwaldu Gierzwałd, ponieważ podczas spotkania ich drużyny pokazał aż 16 kolorowych kartoników.

Łukasz Fekieta jest opiekunem w elbląskim Domu Dziecka. 

— Na pewno moja przyszłość będzie związana z piłką. Chciałbym zostać obserwatorem i służyć radą młodym, zdolnym chłopakom — dodaje. — Możliwe, że pomyślę również o trenerce, ale z piłki na pewno nie zrezygnuje. 


Sędzia nie kryje również swojego zadowolenia z gry elbląskich drużyn. 
— Nie myślałem, że dożyję chwili kiedy będą się cieszył z awansu naszej drużyny. Zawsze byłem kibicem, tak przecież rozpoczynałem swoją przygodę z piłką — mówi z uśmiechem na ustach.
Michał Szypniewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama