Reklama

Napisali do nas: koncert zespołów nieistniejących w Mjazzdze

01/01/2012 13:23

Ostatni czwartek 2011 roku przyniósł fanom elbląskiej muzyki nie lada atrakcję. W klubie muzycznym Mjazzga odbył się „koncert zespołów nieistniejących”, na scenie pojawiły się grupy, które zakończyły już swoją aktywną działalność, jednak nastąpiła ich jednorazowa reaktywacja, specjalnie dla fanów Mjazzgi.

Chwilę po godz. 20 w klubie było tak dużo ludzi, że po raz pierwszy w historii zamknięto bramkę wejściową. Ilość ludzi była wprost proporcjonalna do rangi wydarzenia i przez całą noc wszyscy świetnie się bawili.

Koncertowy maraton rozpoczęła Mechaniczna Pomarańcza, która powstała jesienią 2005 r., czyli stosunkowo niedawno, ale zespół zalicza się już do tych „nieistniejących”. Wszystkim znany wokal Tomka Steńczyka, teksty Artura Żochowskiego i rock w gitarowym brzmieniu to idealne połączenie dla każdego fana alternatywnej muzyki.
Elbląska publiczność przyjęła zespół, jak gwiazdy światowego formatu, znała teksty wszystkich utworów i wspomagała wokalistę.

Podczas koncertu zespołu „Moje kolory”, który aktywnie działał trzy lata od 1991 do 1993 roku, miało miejsce wydarzenie, które przeszło do historii klubu. Wojtek Minkiewicz (właściciel Mjazzgi) swoim wokalem rozbujał publiczność. Wojtek twierdzi, że nie umie śpiewać, publiczność jednak zaprzeczyła temu i okazała wielki entuzjazm, a u niektórych udało się dostrzec oznaki wzruszenia.

Swój koncert dał również zespól Epic, który powstał w latach 80. w Technikum Mechanicznym w Elblągu. Epic w swoim czasie wygrał konkurs na najlepszą elbląską kapelę, zorganizowany przez Radio El. Udało im się zagrać z grupą De Mono, nawiązali współpracę z Joanną Żondłowską, pomimo pewnych sukcesów zespół przestał istnieć, a muzycy realizują indywidualnie swoje pasje.

Na scenie swoje chwile miał zespół „Wiązka Patryków”, który rozpoczął swoją działalności około 1990 roku w murach II Liceum Ogólnokształcącego. W muzyce zespołu można wyczuć wpływ wielu znanych bandów z historii, takich jak Primus, Led Zeppelin czy Metallica. Intryguje brak konwencjonalności i jednorodności, chłopaki zarzucili schemat piosenki: zwrotka- refren- zwrotka. Ich poetyckie teksty i świdrująca muzyka pozwoliła mjazzgowiczom zakochać się w nich od pierwszej nuty.

Około północy na scenie pojawił się Peaceful Cooperation, który istniał w latach 1998-2001. Niezwykłość zespołu polegała na tym, że płynnie potrafił przechodzić z jednego gatunku muzyki w drugi. PC bez wątpienia porwał publiczność, dzięki zabawie muzyków na scenie oraz tekstom utworów opowiadających o wartościach najważniejszych dla każdego człowieka. Swoją wrażliwością trafiali prosto w serce.

Tego pamiętnego wieczoru, można było usłyszeć kawałki pochodzące z początków historii każdej z kapel, utwory przygotowane na tę szczególną okazję oraz znane covery, np. takie jak „Where’s my mind” Pixies. Były bandy, które odbyły wiele prób przed tym wieczorem, ale również i takie, które praktycznie ich nie miały. Dla mnie osobiście cudownie było patrzeć na dorosłych mężczyzn, który spełnili swoje chłopięce marzenia i zagrali po raz kolejny na elbląskiej scenie, na dodatek dla tak wspaniałej, choć wymagającej publiczności.
Anka Balkiewicz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama