Reklama

Napisali do nas: Młody rycerz z Elbląga, o którym będzie głośno

06/05/2011 16:06

Od niedawna średniowieczny Elbląg nie będzie się kojarzył tylko ze Starym Miastem, Muzeum czy legendami, ale także z Jakubem z Elbląga, który stał się jednym z najlepszych młodych rycerzy w Polsce.

W rzeczywistości nazywa się Jakub Ładyński i jest absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Elblągu. Obecnie studiuje na pierwszym roku, wydziału lekarskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Od ponad 4 lat należy do nieformalnej grupy rekonstruktorów historycznych - Elbląskiej Kompanii Zaciężnej. Od czasu wstąpienia do bractwa, jego „rycerska kariera” nabrała szybkiego tempa. Pierwszym „sparing” partnerem był Jędrzej Steczyński - tolkmiczanin, pierwszy bojowy dowódca EKZ. Dzięki długim godzinom treningów, w których trenował technikę władania mieczem i tarczą oraz treningów kondycyjno-siłowych udało mu się uplasować na wysokiej pozycji w „Rankingu Rycerskim” bijąc przy tym na głowę wielu rycerzy. Jest jednym z lepszych i bardziej znanych zawodników w ostatnim czasie.

Jak sam mówi, ranking nie jest odzwierciedleniem jego umiejętności. — W czasach liceum trenowałem nawet 3 razy w tygodniu, teraz kiedy studiuję czasu na trening jest zdecydowanie mniej, mimo wszystko wiem na pewno, że walki nie porzucę.

Walka 1 x1 na zasadach turniejowych, nie jest jego najmocniejszą stroną. Kuba najlepiej czuje się w „Piątkach bohurtowych” lub samych „bohurtach”.
— Są to bardzo realistyczne walki, podczas których używa się każdego rodzaju broni, oczywiście wszelkie miecze, tasaki itd. są stępione. Uczestnicy bohurtu muszą być mocno opancerzeni, obowiązuje ochrona kręgosłupa. Zabrania się stosowania sztychów-poziomych pchnięć, podnoszenia broni z ziemi, a także atakowania krocza czy stóp. Ta dziedzina walki polega na pokonaniu przeciwnika, bądź grupy przeciwników poprzez wywrócenie, czy to mocnymi ciosami czy technikami sztuk walki — opowiada.

W ubiegłym sezonie brał udział w kilkunastu turniejach, walczył zarówno w Polsce jak i za granicą. Największym sukcesem elbląskiego rycerza w walce 1x1 w tym przypadku na miecze półtoraręczne jest 2 miejsce w I Grunwaldzkim Turnieju Miecza Długiego, 1 miejsce na turnieju Grafa Majowego w Gdańsku oraz 4 miejsce w kategorii miecz + puklerz w Uniejowie. Ale to nie wszystko. W swoim dorobku ma także występy na turnieju w Warszawie, Rynie, Sieradzu, Lidzie(Białoruś), kilkanaście turniejów Piątek bohurtowych.

Ostatnio Jakub Ładyński rozpoczął współpracę z najbardziej utytułowaną drużyną bohurtową – wielokrotny mistrz Europy o nazwie „Cannabis Dei”, z którą dwukrotnie zagwarantował sobie wyjazd na największą na świecie imprezę bohurtową, która odbędzie się w chocimskim zamku na Ukrainie.

Młody elblążanin był przy narodzinach zupełnie nowego przedsięwzięcia. Gala Profesjonalnych Walk Rycerskich jest to trzyrundowa walka, oprawą przypominająca galę bokserską, pomiędzy dwoma rycerzami na bardzo wysokim poziomie. Walki te wymagają bardzo dobrego przygotowania fizycznego, technicznego jaki i psychicznego. Jakub z Elbląga wygrał podczas I Gali PWR w Byczynie. Był jednym z organizatorów Inscenizacji bitwy morskiej w Suchaczu, brał także udział jako jedyny walczący elblążanin w Inscenizacji bitwy Grunwaldzkiej w jej 600-lecie oraz w Oblężeniu Fromborka „Wojna Głodowa”.

Osiągnięcie sukcesu nie byłoby możliwe, gdyby nie ciężka praca, ale też odpowiednie uzbrojenie, w skład którego wchodzą: hełm, kirys płatowy, naręczaki i bigwanty zbrojnikowe, metalowe łydki, rękawice. Niezbędny jest także miecz oraz tarcza. Wszystko to łącznie wazy ok.25-30 kg. Wysoka cena tych przedmiotów, których nie da się wykonać w domowym warsztacie, nie ułatwiała sprawy. Kwota sprzętu zamyka się w ok. 6000 zł, są to same „blachy”, do tego dochodzi ubiór cywilny, buty, pas i sakwa.
— Nie jest to tanie hobby, ale daje ogromną satysfakcję — mówi.

Na pytanie czy Elbląg stwarza jakieś możliwości dla odtwórców historycznych odpowiedział:
— Zdecydowanie tak, choćby przez to, że posiadamy muzeum specjalizujące się w wielu dziedzinach oraz EKZ współpracujące z muzeum. Stamtąd można dowiedzieć się wiele na tematy rekonstrukcyjne. Jest to bardzo dobre na start. W całym Elblągu można naliczyć ok. 60 odtwórców, szkoda jednak, że wielu z nich nie ma cały czas na miejscu. Tak jak ja studiują, chwilowo zrobił się lekki zastój. Mam nadzieję, że elbląskie odtwórstwo będzie się mimo to nadal rozwijać.

— Czy wiążesz przyszłość z Elblągiem?
— Obecnie studiuję medycynę w Katowicach, mam nadzieję że po ukończeniu szkoły, powrócę do Elbląga i rozpoczną pracę w tamtejszym szpitalu, ale zanim to nastąpi, minie dużo czasu. Mimo dużej odległości czuję, że jestem elblążaninem i bardzo lubię to miasto. Elbląg nadal się rozwija, na chwilę obecną znajduje się tam dość dobry PWSZ, warto natomiast wrócić tu z bagażem wiedzy i zawodem. To miasto ma naprawdę duże możliwości.
Michał Gzowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama