Reklama

Napisali do nas

: Zagonowa, Piaskowa, Dojazdowa
 – elbląski „trójkąt bermudzki”



24/10/2011 20:34

Fragment miasta Elbląga wyznaczany ulicą: Zagonową, Piaskową i Dojazdową wgląda dzisiaj jak opuszczone miasteczka wokół Czarnobyla. Przed rokiem 1989 - dzielnica przemysłowa, a po zmianie systemu inkubator drobnej przedsiębiorczości, która dzisiaj umiera powolną śmiercią przy współudziale, a w najlepszym razie za aprobatą wszystkich kolejnych ekip rządzących miastem.

Gdyby nie liczne i bardzo gęste dziury w jezdni, można by w zamyśleniu, o przyczynach tego stanu rzeczy, wpaść do rzeki. Dzięki Bogu droga nie pozwala.
I o tej drodze właśnie, o stanie ulic w tym miejscu, i o implikacjach z tego wynikających słów kilka. 
Nigdy jakość nawierzchnia na tych ulicach nie była szczególną troską władz miasta. Szkoda, bo to teren dobrze położony, blisko centrum z pełną infrastrukturą, aż się prosiło włączyć go do Specjalnej Strefy Ekonomicznej łącznie z terenami położonymi wzdłuż ulicy Mazurskiej. To już niestety historia. Ten obszar wyznaczony z jednej strony ulicą Malborską aż po rzekę Elbląg, to mniej więcej kwadrat o boku tysiąca metrów, czyli tak z grubsza licząc około stu hektarów uzbrojonego terenu przemysłowo - usługowego. Jakieś 10 do 15 proc. tej powierzchni stanowią budynki i budowle związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Jeszcze 10 lat temu było widać życie gospodarcze wielu podmiotów mniejszych lub większych funkcjonujących na tym obszarze. Na ulicy Piaskowej czy Zagonowej trudno było zaparkować. 



Dzisiaj w ciągu dnia jest pusto, co oznacza, że coraz mniej klientów zagląda w ten rejon miasta. Z prostej przyczyny, fatalny stan ulic powoduje, że sklepy, firmy, zakłady usługowe tutaj działające nie są pierwszym wyborem elblążan. Kto zaryzykuje wyprawę do sklepu mając w perspektywie widmo uszkodzenia zawieszenia w swoim aucie? Znajdziemy się tu tylko wtedy gdy w innych miejscach Elbląga nie dostaniemy interesującego nas towaru lub usługi.
Przedsiębiorcy aby się utrzymać przy życiu, muszą łożyć coraz większe nakłady na reklamę, obniżać marże do granic ryzyka, by jednak przyciągnąć klientów – to są wszystko ekstra koszty, a przecież ci ludzie płacą do kasy miasta maksymalną stawkę podatku od nieruchomości. Nie są to małe pieniądze, bo licząc w uproszczony sposób, rocznie miasto pozyskuje około 2,5 miliona złotych.
Gdyby pozostawić te pieniądze działającym tutaj przedsiębiorcom na specjalnym koncie przez trzy, cztery lata mogliby sami - jeśli miasto nie potrafi - wyremontować ulice, chodniki, miejsca parkingowe, nadając temu miejscu cywilizowany, przyzwoity standard europejski. 
Pieniądze z podatków pozostawione przedsiębiorcom na rozwój infrastruktury drogowej powróciłyby do kasy miejskiej w dwójnasób. Trzeba tylko zaufać ludziom i zrobią to lepiej niż miasto, bo będą to robić dla siebie za swoje pieniądze. Znajdą dobrego, taniego wykonawcę i znajdą nowe lepsze, trwalsze technologie budowy dróg lokalnych.





Mam tu na myśli drogi betonowe, które zaczynają dominować w krajach Europy zachodniej z uwagi na porównywalne lub mniejsze koszty budowy i trzykrotnie dłuższy okres eksploatacji do pierwszego remontu. Fakty są następujące: w Austrii, Niemczech, Belgii i Anglii powyżej 50 proc. dróg lokalnych jest budowanych w nawierzchni betonowej, że nie wspomnę o autostradach gdzie ten wskaźnik jest powyżej 60 proc.. Dlaczego? Ano z prostej przyczyny – z danych niemieckich wynika, że po 23 latach użytkowania tylko 5 proc. nawierzchni betonowych wymaga napraw. Dla nawierzchni asfaltowych wskaźnik ten wynosi od 80 do 100 proc.
Nawierzchnie betonowe dają większe bezpieczeństwo użytkowania, są jasne i dobrze widoczne, co jest szczególnie ważne w złych warunkach atmosferycznych. Bardzo ważną zaletą jest ich duża przyczepność - badania wykazały, że wskaźnik „wypadkowości” na autostradach betonowych jest o około 32 proc. niższy od wskaźnika stwierdzanego na nawierzchniach asfaltowych. Wykazują porównywalny, a nawet niższy poziom hałasu niż nawierzchnie asfaltowe. Samorządy Zamościa, Hrubieszowa, Nowego Sącza wybudowały w tej technologii kilkaset kilometrów dróg o nawierzchni betonowej i ta technologia w Polsce się coraz szybciej rozwija.


Na Zagonowej zdjęto stary pięciocentymetrowej grubości, dziurawy jak szwajcarski ser dywanik asfaltowy. Można się obawiać, ze zostanie położony metodą oszczędnościową nowy również pięciocentymetrowej grubości, jak ma to miejsce na Mazurskiej, czyli jak potocznie się mówi – robota głupiego, za dwa lata dziury zmów będą jak nowe. To jest wyrzucanie publicznych pieniędzy w błoto. Może warto na tym etapie kiedy jeszcze nie wszystko stracone, przeprowadzić w jednym z departamentów burzę mózgów, wziąć przykład z dobrych wzorców i ważne inwestycje drogowe w Elblągu (drogi 503 i 504) wykonać w technologii nawierzchni betonowych. 


Rozmawiajmy o tym publicznie, bez emocji, na argumenty, pytajmy i przedstawiajmy opinie ekspertów, zapytajmy o to elblążan – to przecież chodzi o nasze miasto.


Stefan Rembelski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama