Reklama

Napisali do nas: takich ludzi potrzebuje Elbląg

03/05/2011 20:55

Nasze miasto w końcu musi zaistnieć dlatego, licealiści – nadzieja i przyszłość narodu – rozpoczynają akcje „Elbląg reaktywacja” która uświadomi całemu światu, jak atrakcyjny jest Elbląg, nie tyle za sprawą nowoczesnej architektury i świateł niczym w Las Vegas, a dzięki młodzieży z pasją i pomysłem - piszą dwie elbląskie licealistki do naszej redakcji.

Elbląg jest pięknym miastem, jednym z najstarszych w Polsce – bo założonym w 1237 roku. Ma bogatą historię, a nawet legendę o dzielnym Piekarczyku. Zniszczone podczas II Wojny Światowej, straciło dawny prestiż. Mimo to, jest w nim wiele odnowionych zabytków, przede wszystkich kościołów, które stały się kolebką emeryckiego życia i zastępują nam w pełni takie formy wysokiej rozrywki jak kina, teatry, koncerty…

Nudne, nieinteresujące, żenujące słowa zawarte w akapicie wyżej mogą intrygować tylko i wyłącznie grupę ludzi starszych, która w naszym mieście jest większością. Nie ubliżając historycznej stronie miasta – zapewne jest burzliwa, ale czy dla przeciętnego nastolatka porywająca? Z całą odpowiedzialnością, odpowiemy, napisanym wielkimi literami, chciałoby się powiedzieć głośnym – NIE!

Ludzie z innych polskich krain geograficznych pytani o Elbląg, w większości – jeżeli w ogóle wiedzą gdzie leży – odpowiedzą „Elbląg to nuda, nic o nim nie wiem, przewiduje, że nic się tam nie dzieje.” I właśnie z takimi poglądami zamierzamy skończyć. Elbląg, choć starzejący się, nie jest nudny. Nie jest legendą, że młodzież też tu żyje, mimo, że jak na razie po wyjeździe na studia nie chce wracać, mamy nadzieję, że w końcu zacznie. Nasze miasto w końcu musi zaistnieć dlatego, licealiści – nadzieja i przyszłość narodu – rozpoczynają akcje „Elbląg reaktywacja” która uświadomi całemu światu, jak atrakcyjny jest Elbląg, nie tyle za sprawą nowoczesnej architektury i świateł niczym w Las Vegas, a dzięki młodzieży z pasją i pomysłem.

Czymś, co nam towarzyszy praktycznie cały czas, dla odmiany, bez względu na wiek jest muzyka. Wiem, że nastolatki, bez tego nie potrafią przeżyć. Po prostu muzyka, bez względu na okoliczności musi lecieć i koniec. Nawet laik w tej dziedzinie jest w stanie zauważyć, że przemysł muzyczny w Elblągu jeszcze trochę kuleje. Jest coraz lepiej, są koncerty, jednak nie ma ich tyle i nie są tak różnorodne, żeby mogły trafić w gusta każdego. Warto więc zwrócić uwagę na młodych, elbląskich muzyków, jak na razie nieznanych, co może się zmienić, którzy grają w zaciszach garaży, lub innych amatorskich zakątkach i nie mają jak się wypromować. Świetnym przykładem tego jest grupa OSB, której przeciwności losu nie oszczędzają.

Pierwszy raz usłyszałyśmy ich na konkursie piosenki angielskiej, który odbył się jeszcze w 2010 roku w II Liceum Ogólnokształcącym im. Kazimierza Jagiellończyka. To była magia. Na scenie stały instrumenty i w głowach niezorientowanych powstało pytanie „Kto będzie na tym grał?” W końcu zobaczyłyśmy kilku starszych chłopaków przymierzających się do występu. Zabrzmiały pierwsze akordy i wiedziałyśmy – są świetni. Kontakt z publiką mają doskonały, reakcje słuchaczy ograniczają się do paraliżujących krzyków i pisków. Oni są zaprzeczeniem nudnych dresów, dla których jedyną atrakcją są weekendowe libacje. Młoda, świeża krew z charyzmą i energią – aż chce się o nich mówić, zresztą naprawdę warto to robić. Od niedawna w składzie: Jędrzej (gitara), Adam (bas), Rafał (wokal) i Michał (perkusja) zaczynają pracę od nowa. Mają plany, propozycje, marzenia. Czy się uda? Przeczuwamy, że całkiem niedługo w naszym mieście będzie o nich głośno.

Połączyła ich szkoła. Zaczęło się niewinnie, od występu na ślubowaniu klas. W pierwszym roku zaczęli współpracę w trochę innym składzie, który nie przetrwał. Następnie działali pod nazwą Zwitter, z jeszcze innymi kolegami, co też na dłuższą metę się nie udało. W końcu w zespole zostało 3 uczniów
elbląskiego liceum. Poznali studenta z Braniewa, który zresztą ma już jakieś doświadczenie jeżeli chodzi o granie na poważnie. I od wtedy OSB zaczęło działać na nowo.

Tak naprawdę, zaczynają od zera. W planach mają nagrywanie piosenek, które właśnie piszą. Jak sami mówią, nie chcą coverować, nikt nie chce. Obracają się w klimatach metal i punk, chodziarz tak naprawdę twierdzą, że nie ma sensu tego szufladkować. Na pytanie, o natchnienie odpowiadają : „Dużą inspiracją dla nas jest np. Anthrax. Naprawdę, Anthrax to fajny zespół dość mało znany. Kiedyś był wywiad Titusa u Wojewódzkiego. Acid Drinkersi na początku się AIDS nazywali i Wojewódzki się śmiał „patrz mamo mam Aids” i przychodzi z płytą, tak samo działa Anthrax, tak samo jest zresztą z OSB, przychodzi koleś „mam płytę OSB” i przychodzi z kawałem drewna.”. Poza tym są bardzo otwarci i inspirują się wieloma różnymi artystami, no może oprócz muzyczki w stylu chłopców wyglądających jak Bieber i innych piszczących brzmień. Oczywiście chcą tworzyć po polsku, bo polski to przecież piękny język.

Poważnym utrudnieniem jest dla nich brak dobrych warunków na rozwój muzyczny. To tyczy się między innymi braku miejsca na porządne próby. Są w trakcie szukania salki, która przecież kosztuje. Ewentualnie wiosną mogą wrócić do garażu jednego z nich, ale to w końcu nie to samo. Na razie ćwiczą w szkole. To bardzo dobrze, że dyrekcja ich wspiera, udostępniając klasę i małe pomieszczenie na przechowanie instrumentów. Jednak nie jest to wystarczające. Podczas prób jest głośno, co przeszkadza. Poza tym, w szkole zawsze się coś dzieje i wracając do szkoły o 16, zaczynają grać o 17. Ostatnio padło im uziemienie, więc skorzystali z grzejnika. Innym aspektem są instrumenty, te których używają są pożyczone. Niestety to wszystko jest drogie, a o sponsorów w dobie kryzysu ciężko.

„Na razie gramy nic” tak komentują swoją sytuację organizacyjną, nie ukrywają - to ich słaba strona, nad którą już pracują. Na pytania o to, czy w ogóle wiedzą czego chcą odpowiadają najprościej jak się da : „Wiemy co chcemy robić, chcemy grać”. Ich dystans i spokój powala. Mimo to, że po raz kolejny zaczynają od nowa, są dobrej myśli i nie tracą zapału. Takich właśnie ludzi Elbląg, który mamy nadzieje będzie z czasem stawał się miastem ludzi młodych, potrzebuje. Mamy nadzieję, że będziemy mogli być świadkami tego, jak właśnie utalentowani chłopacy z naszej szkoły rozruszają regionalny, a może i polski przemysł muzyczny, na temat którego mają niewątpliwie dużą wiedzę.

Adrianna Gronert i Adrianna Fall, II LO, klasa medialna


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama