Reklama

Nasi nauczyciele zarabiają zbyt mało

04/10/2011 13:26

W tym roku władze miasta dołożyły już około 4,5 miliona złotych do wynagrodzeń nauczycieli. Nadal jednak pensje naszych belfrów nie osiągają średniej określonej w Karcie Nauczyciela.


Miasto będzie musiało znaleźć w tym roku jeszcze ok. 1,8 mln zł. W innym przypadku, podobnie jak w ubiegłych latach, nauczyciele będą musieli otrzymać wyrównanie w formie jednorazowych dodatków uzupełniających, które zostaną wypłacone w styczniu przyszłego roku.

Wynagrodzenia elbląskich nauczycieli wzrosły w 2011 roku już dwukrotnie. W lutym Rada Miejska przyjęła nowe stawki dodatków motywacyjnych i funkcyjnych. Zostały one zwiększone o 50 proc. w stosunku do dotychczas obowiązujących. Od pierwszego września wzrosło z kolei o 7 proc. wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli. Wciąż jednak nie udało się osiągnąć średnich określonych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Grupą, która osiągnie średnią wynagrodzeń na poziomie określonym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. są tylko nauczyciele kontraktowi.

Jedyną możliwością uniknięcia wypłacenia jednorazowego dodatku wyrównującego w styczniu przyszłego roku jest zmiana regulaminu wynagradzania nauczycieli. W najbliższy czwartek dyrektor Departamentu Edukacji spotka się ze związkami zawodowymi nauczycieli. Celem spotkania jest opracowanie nowego regulaminu wynagradzania - po to, by zarobki nauczycieli osiągnęły ustaloną średnią krajową. Dzięki temu miasto nie będzie musiało w styczniu ponosić nieplanowanych, wysokich wydatków.


— Najwięcej pieniędzy trzeba będzie dołożyć stażystom oraz nauczycielom mianowanym i dyplomowanym — informuje Andrzej Soja, dyrektor Departamentu Edukacji.


Jedną z przyczyn, dla których pobory nauczycieli są niższe od odgórnie ustalanych średnich, jest niż demograficzny. Do szkół trafia mniej uczniów, ale w Elblągu nie wiązało się to z redukcją zatrudnienia w placówkach. Nauczyciele nie mają nadgodzin, a pracując na "gołych" etatach otrzymują zarobki niższe, od ustalonej średniej.

— Największa rozpiętość między średnią a rzeczywistymi zarobkami jest wśród nauczycieli stażystów — informuje Andrzej Soja. — Rzadko zdarza się, żeby nauczyciel rozpoczynający pracę w szkole miał więcej godzin niż etat.

Gdyby nauczyciele pracowali np. na 1,5 etatu, problem dopłat do wynagrodzeń nie byłby tak odczuwalny. W styczniu tego roku wyrównania dla nauczycieli za rok 2010 kosztowały miasto ponad 2 mln złotych.

Teraz, by uniknąć podobnej sytuacji przeprowadzono analizę i na jej podstawie powinno się dokonać zmiany regulaminu wynagradzania. Dodatkowe pieniądze powinny trafić do nauczycieli w listopadzie (z wyrównaniem od września) - o ile radni na sesji pod koniec października wyrażą zgodę na zmianę regulaminu płac nauczycieli. I oczywiście w budżecie miasta muszą znaleźć się pieniądze na podwyżki dla belfrów.

— Tegoroczny budżet Elbląga to 550 mln złotych — przypomina Zbigniew Pater, skarbnik miasta. — Półtora mln nie jest kwotą, która przewróciłaby budżet.


Pieniądze mogłyby trafić do nauczycieli w listopadzie - pod warunkiem, że radni na sesji pod koniec października wyrażą zgodę na zmianę regulaminu płac nauczycieli.


Elbląski samorząd nie jest odosobniony. Podobny problem istnieje w wielu miastach w Polsce. A to dlatego, że ogłaszane na szczeblu państwowym średnie wynagrodzeń nauczycieli, nie powodują realnego wzrostu subwencji oświatowej.

rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama