Reklama

Nasze ogródki służą dzikom za stołówkę. Film

13/06/2011 15:06

Młoda marchewka, ziemniaki, buraczki i truskawki, aż ślinka cieknie. W elbląskich ogrodach działkowych trwa sezon na młode warzywa i owoce. Jednak działkowcy mogą obejść się smakiem, obecnie "stołują się" tu głównie dziki.

Bywa, że tygodnie ciężkiej pracy są niszczone przez zwierzynę w jedną noc.

— Jeszcze wczoraj w tym miejscu były truskawki, a tu obok marchewka — mówi Barbara Trzeciak, która oprowadzała nas w poniedziałek (13.06) po działce, którą wspólnie z synem od pięciu lat uprawia w Rodzinnych Ogrodach Działkowych im. Skłodowskiej. — Dziś przyszłam, aby je zebrać i proszę, co zostało? Nic. Tylko trochę zielonych truskawek, resztę zjadły dziki.


Pani Barbara jest tylko jedną z wielu poszkodowanych działkowiczów z ROD im. Skłodowskiej przy ul. Królewieckiej. W ubiegły weekend dziki urządziły sobie tutaj prawdziwą stołówkę.


— Takie cwane bestie, że zielonych truskawek nie zjedzą, zerwą i wyplują — mówi Ryszard Żurek, działkowicz i skarbnik ogrodu działkowego im. Skłodowskiej. — Wybierają tylko te czerwone, dojrzałe.


— To jest dzień w dzień, przychodzą jak do siebie — dodaje Teresa Nałęcz-Łączyńska, działkę w tym miejscu uprawia od 16 lat. — Dziś już naprawdę jestem podłamana. W nocy zjadły praktycznie wszystkie cebulki i truskawki. Słyszałam, że takie dziki mogą mieć nawet cztery razy do roku młode. Jeśli tak jest rzeczywiście, to te dziki nas zaleją, a przecież tu nigdy dzików nie było.

Jak twierdzą działkowcy dzików jest coraz więcej, a co gorsza praktycznie nie boją się ludzi.
— To ja się boję, że w końcu stanie się jakieś nieszczęście — dodaje Edmund Bednarek, prezes LOD im. Skłodowskiej. — Tylko w nocy, z soboty na niedzielę, jeden sąsiad widział dwie lochy z małymi, około szesnastu sztuk, a te wiadomo są agresywne. Nie ktoś taką wystraszy... Ja już przez te dziki spać nie mogę. Dziś wziąłem tabletki na uspokojenie.

Tylko w ten weekend dziki odwiedziły kilkanaście z 96 ogródków działkowych przy ul. Królewieckiej. Zniszczeń jednak dokonują prawie codziennie i tylko nielicznym działkowcom jak do tej pory udało się uniknąć wizyty tych zwierzaków. 


Działkowcy nie mają już pomysłów jak odstraszyć dziki. Nie działają "odstraszacze", nie pomogła naprawa ogrodzenia i palikowanie. Zwierzaki podkopują się pod siatką.
Na razie są więc bezradni, choć w tej kwestii alarmowali już wielokrotnie.

— Urzędnicy miejscy kilkakrotnie odwiedzali już naszą działkę — mówi Bednarek. — Jak na razie niewiele to dało. Miały być prowadzone odłowienia, ale jak na razie nie wiemy wiele więcej na ten temat, a dziki ryją.

Rozwiązaniem problemu działkowców ma być odłowienie dzików i wywiezienie do lasu, z dala od miasta. Taka akcja powinna ruszyć pod koniec czerwca. 

— Obecnie uzgadniane są szczegóły porozumienia miedzy Urzędem Miejskim w Elblągu, a Polskim Związkiem Łowieckim dotyczące organizacji i finansowania odłowni — informuje Anna Kleina, rzecznik prasowy prezydenta Elbląga.
naj

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=ok8IjTo6cNY[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama