Reklama

Natalia Klonowska: rzeczywistość turecka to kopalnia pomysłów

26/07/2012 15:02

Czas spędzony na festiwalu w Eregli i możliwość pobytu w Turcji były dla mnie niesamowitą przygodą i dużym wyzwaniem — mówi Natalia Klonowska, kierownik elbląskiego kina Światowid, z którą rozmawia Jarosław Grabarczyk.

— Niedawno gościła Pani w Turcji na I Międzynarodowym Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Eregli. Pojechała tam Pani służbowo, czy prywatnie, żeby odpocząć?

— Raczej służbowo. Było mi niezmiernie miło być gościem tego festiwalu. Poproszono nas – wraz z Przemkiem Młyńczykiem – reżyserem, prezesem Fundacji Młodego Kina, twórcą Festiwalu Euroshorts - o poprowadzenie warsztatów dla młodych filmowców oraz uczestniczenie w obradach jury. W trakcie warsztatów mówiliśmy o historii polskiego kina oraz o tajnikach realizacji i montażu filmów krótkometrażowych. Owocem naszej wspólnej pracy były dwa krótkometrażowe filmy. Oba pokazano na uroczystym zamknięciu festiwalu. W przeciągu zaledwie czterech dni dwie grupy nakręciły 2 filmy: dokument o panu Eminie - tradycyjnym twórcy dywanów oraz fabułę "Białe czereśnie", opowiadającą o smutnym dzieciństwie głównego bohatera, który zamiast spędzać czas na zabawach z kolegami, musi ciężko pracować. 
Czas spędzony na festiwalu w Eregli i możliwość pobytu w Turcji były dla mnie niesamowitą przygodą i dużym wyzwaniem. Nawiązałam tam nowe znajomości, przywiozłam ze sobą nowe doświadczenia, ale także wyjątkowe inspiracje.



— A co konkretnie Panią zainspirowało i do czego?

— Zainspirowali mnie organizatorzy festiwalu - młode małżeństwo polsko-tureckie, którzy tak naprawdę bez żadnego doświadczenia, pieniędzy, czy pomocy innych osób zrealizowali duży, międzynarodowy festiwal filmowy. Pokazali tym samym, że wystarczy tylko chcieć. Nie zawsze trzeba mieć odpowiednią wiedzę, czy duże dofinansowanie, żeby zrobić coś naprawdę fajnego... W swoim czasie znaleźli się partnerzy gotowi pomóc, a także niewielkie środki finansowe. I odbył się festiwal - pierwszy taki w mieście, a w tej okolicy mało kto wiedział, czym tak naprawdę są filmy krótkometrażowe.
 Tych inspiracji było o wiele więcej, uczyłam się montować film, choć nigdy wcześniej tego nie robiłam. Tym sposobem przekonałam się, jak niewiele potrzeba, by powstał ważny, ciekawy, krótki film. Ważni są ludzie, którzy kochają to, co robią. Pomysły na filmy dokumentalne, czy fabularne rodzą się z obserwacji rzeczywistości, a rzeczywistość turecka to kopalnia różnorodnych pomysłów, doświadczeń i możliwości.



— Proszę jeszcze powiedzieć, jak ocenia Pani sam festiwal i prezentowane na nim filmy?

— Głównym celem imprezy było nagrodzenie oraz wypromowanie twórców filmowych, którzy nadesłali swoje filmy na ten organizowany po raz pierwszy festiwal. Obok mnie i Przemysława Młyńczyka w jury zasiadali również: Yücel Ünlü (reżyser filmowy), Mesut Kara (scenarzysta) i Memduh Ekici (operator filmowy, fotograf). Spośród 125 filmów, nadesłanych z 13 różnych krajów, wybraliśmy trzy szczególne.

Pierwszą nagrodę otrzymał Abdurrahman Öner za niezwykle poruszający, trzymający widzów w napięciu do ostatniej sekundy film "Buhar". Drugie miejsce przyznaliśmy Piotrowi Subbotce za polski film "Glasgow", opowiadający historię chłopca wychowującego się bez ojca. Trzecie miejsce otrzymał Nagihan Cakar za dokument "Büyükasik’lar", opowiadający w przewrotny sposób o rodzinie, która produkuje tradycyjnymi sposobami jedwab. Dodatkowo odbył się także pokaz filmów z polskiego Festiwalu Euroshorts.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama