Reklama

Nauczyciele chcą unieważnienia konkursu na dyrektora



04/07/2012 13:19

Od 2010 roku, gdy wygrał wybory samorządowe, wójt robił wszystko, by zniechęcić mnie do pracy. Sytuacja stała się tak męcząca, że do konkursu na dyrektora przystąpiłam tylko dlatego, że chcieli tego rodzice i uczniowie — mówi Elżbieta Biczak, dotychczasowa dyrektor Zespołu Szkół w Rychlikach. Pani dyrektor konkurs przegrała. Przegrała drugi konkurs. Bo do pierwszego, w którym była jedynym kandydatem, nie doszło.



Pierwszy konkurs na dyrektora placówki oświatowej w Rychlikach miał zostać przeprowadzony, jak informują pedagodzy, do połowy czerwca. Konkurs nie odbył się, gdyż, co zgodnie stwierdzają nauczyciele i wójt, doszło do błędu formalnego.


— Powodem nie przeprowadzenia konkursu w pierwszym terminie było to, że piśmie skierowanym do Kuratorium Oświaty, pracownik Urzędu Gminy nie wskazał, w jakim okresie należy udzielić odpowiedzi w sprawie zgłoszenia przedstawicieli kuratorium do komisji — powiedział wójt Henryk Kiejdo.


Gmina ogłosiła więc drugi konkurs, który rozstrzygnięto 3 lipca. Wygrał go kontrkandydat dotychczasowej dyrektorki - nauczyciel z województwa pomorskiego. Głosowało za nim 5 spośród 8 członków komisji konkursowej.


Elżbieta Biczak nie jest rozgoryczona porażką.
— Zarówno w pierwszym jak i w drugim konkursie wzięłam udział tylko dlatego, że prosili mnie o to rodzice i uczniowie — mówi. — Od 2010 roku, gdy wygrał wybory samorządowe, wójt robił wszystko, by zniechęcić mnie do pracy — tłumaczy.
Dotychczasowa dyrektorka życzy swojemu następcy wszystkiego najlepszego. Ma też nadzieję, że dobrze będzie kierował placówką.
— Polubiłam go. To bardzo miły, dobry i sympatyczny człowiek — podkreśla Elżbieta Biczak.





Czy te pozytywne cechy charakteru można przypisać i wójtowi Rychlik?

— Doceniam to co zrobił jako samorządowiec. Gmina była zadłużona i wójtowi udało się wyprowadzić ją na prostą — przyznaje dyrektorka. Nasza rozmówczyni nie kryje jednak, że wójt jest "ciężkim człowiekiem".
— Kilka dni po ostatnich wyborach zażądał ode mnie wyjaśnień na piśmie dlaczego miałam poprzeć jego kontrkandydata. Było to dla mnie żenujące żądanie. Żenujące, bezsensowne i chore — stwierdza bez ogródek Elżbieta Biczak.


Wójt Henryk Kiejdo reaguje z oburzeniem na te sugestie dyrektorki. Podobnie odnosi się do zarzutu o to, że "robił wszystko, by zniechęcić ją do pracy".

— To pomówienia. Niczego takiego nie było. To totalna bzdura i nonsens — stwierdza.
Zespół Szkół, jak twierdzi wójt, miał stworzone warunki, by nauczyciele i uczniowie spełniali należycie swoje funkcje. Niestety tak nie było. 
— Jak przez 13 lat nie ma się wyników, to potem szuka się dziury w całym. A realia są bezlitosne: wyniki nauczania w Zespole Szkół w Rychlikach należą do najsłabszych w województwie. Czas więc na wyciągnięcie wniosków, także wniosków personalnych z tej sytuacji. Takie tez wnioski wyciągnęła komisja — mówi Henryk Kiejdo.





Wójt Rychlik odrzuca też kolejny zarzut Elżbiety Biczak, o tym, że nie została ona na piśmie zawiadomiona przez przewodniczącego komisji o terminie konkursu.

— Powinien on to uczynić na 7 dni przed konkursem — uważa dyrektorka.
— Pani dyrektor była powiadomiona z zachowaniem terminu przez Sekretarza Gminy, upoważnionego do tego przez przewodniczącego komisji konkursowej — mówi wójt.


Jak zakończy się konflikt w Rychlikach nie wiadomo. Poza jednym - Elżbieta Biczuk nie będzie ubiegać się o stanowisko dyrektora Zespołu Szkół nawet, gdyby konkurs unieważniono. Pragnie natomiast pozostać tu- jako nauczycielka.
— Poświęciłam tej szkole 32 lata życia. Robiłam to, co kocham. Mam nadzieję, że będę mogła robić to nadal — mówi.
wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama