Reklama

Nie dajmy się E.coli. Myjmy żywność i ręce.

08/06/2011 17:48

Z Markiem Jaroszem, dyrektorem Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Elblągu

 rozmawiamy o tym, jak możemy zminimalizować zagrożenie zakażeniem bakterią E.coli.

— Możemy jeść spokojnie ogórki i inne warzywa oraz owoce?


— Możemy i mogliśmy cały czas, niezależnie od tego, co wydarzyło się zagranicą.



— Nie ma zagrożenia zakażeniami?



— Ależ jest. I to stale. Jeśli nie pamiętamy o przestrzeganiu podstawowych zasad higieny. Po pierwsze: należy często myć ręce. Każdorazowo po wyjściu z ubikacji, po każdym powrocie do domu np. z pracy, po wysiłku fizycznym. Po drugie: trzeba koniecznie myć warzywa i owoce, zwłaszcza te, które będziemy jeść na surowo.



Dotyczy to szczególnie produktów zagranicznych...


— Każdych, krajowych także. I to nie tylko owoców i warzyw, ale i innych produktów żywnościowych. Wiele z nich nawożonych jest nawozem naturalnym - czyli po prostu przetworzonymi odchodami zwierzęcymi, które, jeśli później ich dobrze nie zmyjemy, przenikną do naszego organizmu i mogą wywołać zakażenie. Nie takie jak to, które notuje się zagranicą, a zwłaszcza w Niemczech, ale także groźne dla życia i zdrowia.



— Ale u nas także zanotowano przypadki zakażeń bakteriami e-coli.



— Tak, ale są to wszystko przypadki osób, które powróciły z zagranicy. Na dobrą sprawę nie można nawet określić, co było bezpośrednim powodem zakażenia.



— Mówiło się o ogórkach, potem o kiełkach...


— Tak, i dotąd nie udało ustalić się winowajcy. Myślę, że wynika to z braku jednolitego i spójnego systemu sanitarno-epidemiologicznego w Niemczech. To państwo ma system federalny, w którym każdy z krajów związkowych ma swoją autonomiczną organizację służb sanitarnych. W Polsce funkcjonuje jednolity, scentralizowany i koordynowany system antyepidemiczny. Mam tu na myśli przede wszystkim Państwową Inspekcję Sanitarną i Weterynaryjną Inspekcję sanitarną. 
Gdyby więc podobny przypadek zdarzył się u nas w Polsce, to sądzę już określilibyśmy, co spowodowało zakażenie.
Wróćmy na nasze podwórko. Wiele mówi się o owocach i warzywach, ale przy tej okazji chcę też poruszyć kwestię zagrożeń z tak popularnym obecnie grillowaniem. Niewłaściwa obróbka mięsa może spowodować wiele zagrożeń dla zdrowia.
 Po przygotowaniu mięsa do grillowania, peklowaniu, powinniśmy umieścić je w lodówce. Mięso powinno być też pieczone odpowiednio długo, a nie tak jak niektórzy lubią - by było na wpół surowe.
Radzę, przed jedzeniem sprawdźmy, czy jest ono już dobrze wypieczone. Sposób jest bardzo prosty, po przekrojeniu nie powinno być krwiste.



— Z soczystych angielskich befsztyków powinniśmy więc raczej zrezygnować?


— Z tych pieczonych na grillu tak.

Rozmawiał Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama