Reklama

Nowa Pilona: dzieci przemykają między pędzącymi autami

02/06/2011 14:24

Obcy, panie, to po zmroku nawet nie będzie wiedział, jak się do nas dostać. Trzeba na niego czekać na drodze z latarką. Dzieci idąc na przystanek autobusowy przemykają się między samochodami i maszynami drogowymi. To cud, że jeszcze nie doszło tu do wypadku — skarżą się mieszkańcy Nowej Pilony - wsi położonej przy drodze krajowej numer 7. 





Mieszkańcy Nowej Pilony borykają się z problemami związanymi z budową siódemki.
— Dzieci idąc na przystanek autobusowy przemykają się między samochodami i maszynami drogowymi. To cud, że jeszcze nie doszło tu do wypadku — mówią mieszkańcy wsi.
 Jarosław Lewecki, jeden z mieszkańców Nowej Pilony, pokazuje trasę, którą dzieci idą na przystanek. Rzeczywiście, jej pokonanie wymaga zdolności średnio zaawansowanego adepta szkoły przetrwania. Nawet po dotarciu do przystanku dzieci nie są w pełni bezpieczne. Nie jest on w żaden sposób odgrodzony od drogi - a o przeznaczeniu tego miejsca świadczy tylko tablica informacyjna.


— O zatoczce można tylko pomarzyć — mówi mężczyzna. 
Ale nie tylko dzieci mogą skarżyć się na trudności spowodowane budową siódemki. Dotykają one wszystkich mieszkańców niespełna 100-osobowej wsi.
— Ani tu wjechać, ani wyjechać. Obcy, panie, to po zmroku nawet nie będzie wiedział, jak się do nas dostać. Trzeba na niego czekać na jezdni z latarką — mówi Jarosław Lewecki. — Wyjeżdżając rano do pracy, nigdy nie wiemy, czy wrócimy tą samą trasą. Może się okazać, że, z powodu prac na drodze, będzie trzeba wjeżdżać do wsi z innej strony — dodaje nasz rozmówca.
 Osoby z zewnątrz poruszają się w tym rejonie jak dzieci we mgle, nawet jeśli są wprawnymi i doświadczonymi kierowcami.
— Zeszłej zimy jadąca do nas karetka pogotowia zakopała się na półtorej godziny — mówią mieszkańcy - w większości ludzie starsi i schorowani, dla którzy w swojej wsi nie są w stanie załatwić nawet najbardziej podstawowych spraw bytowych.
— Nie mamy nawet sklepu — mówi Jarosław Lewecki.
 By zrobić sprawunki jadą do Elbląga lub odległego o trzy kilometry Bogaczewa. Wkrótce tę samą trasę, tyle że na piechotę, pokonywać będą dzieci, gdyż w Nowej Pilonie ma być zlikwidowany nawet ten obecnie istniejący prowizoryczny przystanek autobusowy.


Witold Chrzanowski

Karol Głębocki,
rzecznik prasowy olsztyńskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad
 

— Obecnie trwa ostatni etap budowy drogi ekspresowej S-7 Elbląg-Pasłęk. Uciążliwości w dojeździe do Nowej Pilony związane są z pracami wykończeniowymi na obu jezdniach i koniecznością częstego przekładania ruchu z jednej jezdni na drugą. Za utrudnienia te pozostaje mi jedynie przeprosić mieszkańców i apelować o cierpliwość i wyrozumiałość. Do połowy czerwca utrudnienia powinny się zakończyć. Dojazd do Nowej Pilony będzie wtedy odbywał się drogą serwisową poprzez zjazd z węzła  w Bogaczewie.
W miejscowości Nowa Pilona jest budowany plac do zawracania dla gimbusów, tak więc bezpieczeństwo dzieci zostanie zapewnione. Dodatkowo plac ten będzie mógł służyć jako pętla autobusowa, jeśli gmina porozumie się z przewoźnikiem, aby zajeżdżał do wsi. Kolejny przystanek autobusowy zlokalizowany jest w zatoce autobusowej wybudowanej w  odległości od miejscowości ok. 400 m w stronę Bogaczewa.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama