Reklama

O rzeźni, która była dumą mieszkańców

17/04/2015 11:16

Był to jeden z najstarszych zakładów pozostający w okresie przedwojennym w gestii władz miasta. Jednocześnie jeden z kilkunastu zakładów produkcyjnych i fabryk Elbląga, które zostały zlikwidowane w ciągu ostatniej dekady XX wieku. Wprawdzie podjęto działania, by zakład reaktywować w nowym miejscu, ale nic z tego nie wyszło.

Przed wojną rzeźnia miejska (Schlachthof) była dumą mieszkańców miasta oraz miejscem pracy wielu elblążan. Decyzję o jej budowie podjęli rajcy oraz magistrat elbląski i w latach 1890-1892 powstały niezbędne obiekty główne i towarzyszące. Na powierzchni prawie półtora hektara zbudowano rzeźnię, którą wyposażono w najlepsze na ówczesne czasy maszyny.
Na obraz tego nowoczesnego zakładu składała się ubojnia, chłodnia, zamrażalnia i lodownia wyposażone w odpowiednie kotły i maszyny, hala sanitarna, czyszczalnia jelit oraz ubojnia koni. Zbudowano także masywną i ciekawą architektonicznie wieżę wodną, która z miejsca stała się logo nowego zakładu. Zwierzęta rzeźne dostarczane były na ogół furmankami konnymi, wagonami z wykorzystaniem bocznicy odchodzącej od dworca towarowego Kolei Wschodniej, jak również samochodami ciężarowymi. Rzeźnia spełniała najostrzejsze wymagania zgodnie z ustawowymi przepisami w zakresie higieny i produkcji żywności. W przyzakładowym laboratorium prowadzono mikroskopowe badania bakteriologiczne i chemiczne. Oprócz standardowego badania mięsa wieprzowego, prowadzono badania na obecność włośni (trychinoskopia). W laboratorium rejestrowano własne doświadczenia oraz archiwizowano wyniki tych badań. Analizie poddawano tutaj również mleko i inne produkty żywnościowe. [piano]
Rzeźnia miała duże obłożenie produkcją i zaopatrywała w dobrej jakości wyroby nie tylko miasto lecz i całą okolicę. Według danych na lata 1906/1907 dzienny ubój obejmował 13 sztuk rogacizny oraz 54 świnie i cielęta. W latach 1926-1929 kosztem 150 tys. RM rzeźnię unowocześniono i rozbudowano. Powiększono halę uboju świń, powstał oddział pozyskiwania i konserwacji skór i sierści oraz magazyn mięsa mniej wartościowego. Oddano napowietrzną suwnicę do transportu mięsa od wstępnej rozbiórki aż do chłodni. Główna hala ruchu została pokryta szklanym dachem i znajdowała się między halą uboju świń i halą uboju krów. Oddano silnikowe windy do transportu mięsa na piętro i do pomieszczeń chłodni. Do uboju zastosowano pistolet ze specjalnym bolcem, który oszałamiał sztukę przeznaczoną do uboju, a jednocześnie eliminował stres ubojowy zapewniając prawidłowe wykrwawienie się zwierząt. Dzienny ubój znacznie się zwiększył i za rok 1928 osiągnął 4393 sztuki rogacizny, 7592 sztuki cieląt, 1778 owiec, 327 kóz, 22064 świnie i 370 koni. Dyrektorem rzeźni był wówczas dr Max Cramer, który mieszkał dosłownie obok.
Przy rzeźni znajdował się Targ Rzeźny (Viehhof), na którym regularnie handlowano bydłem przeznaczonym na ubój i chów. Na obszarze ponad 2 hektarów stały obory mające połączenie z bocznicą kolejową. Oprócz tradycyjnych i odbywających się tutaj dwukrotnie w tygodniu końskich targów i aukcji, handlowano również żywcem wieprzowym. W pobliżu budynku zarządu rzeźni znajdowała się gospoda z dużym ogrodem restauracyjnym, gdzie spędzano czas po zawarciu transakcji.
Dalej stał hotel „Miasto Elbląg”, który z powodu działalności Targu Rzeźnego i rzeźni zwany był popularnie „Świątynią Byków” (Bullen Tempel) – dzisiaj jest to przychodnia na rogu ul. Żeromskiego i Grunwaldzkiej.
Rzeźnia Miejska przetrwała wojnę bez większych szkód i zachowała w większości swoje dawne wyposażenie. Przez długie lata służyła mieszkańcom miasta i jej obecność podkreślały panujące wokół specyficzne zapachy. Jeszcze w pierwszej połowie lat 90. ówczesny dyrektor Zakładów Mięsnych, które były własnością skarbu państwa, inż. Kłyk dokonał szeregu zakupów maszyn i urządzeń na rynku niemieckim, zwłaszcza podczas targów IFFA we Frankfurcie nad Menem. Między innymi do wyposażenia wędzarni, gotowalni, czyszczalni jelit, kutrowania i peklowania. Zainstalowano dwa wysokociśnieniowe kotły na gorącą wodę o pojemności 25 m sześciennych każdy. W 1997 r. dzienny ubój wynosił 600 świń lub 100 sztuk rogacizny. Przestarzałym elementem rzeźni była hala rozbiórek, które dokonywano ręcznie na drewnianych stołach. Ale już dużo wcześniej, na fali tzw. transformacji ustrojowej i własnościowej pojawiły się pierwsze problemy. W 1995 r. Minister Skarbu przekształcił przedsiębiorstwo państwowe Zakłady Mięsne w Elblągu w spółkę akcyjną skarbu państwa; wszystkie udziały objął skarb państwa, w sumie 610 tysięcy udziałów po 10 zł. W 2000 r. Minister Skarbu sprzedał 60 procent udziałów prywatnym nabywcom, którzy niezwłocznie postanowili ich się pozbyć, a zakłady zlikwidować, przeznaczając atrakcyjnie położony teren pod budowę centrum handlowego. Tym bardziej, że tylko do 2000 r. zakłady miały zgodę na produkcję i nie były wpisane na listę konserwatora zabytków. W sprawie tej interweniowały związki zawodowe i władze miasta, wyrażając zgodę pod warunkiem wybudowania zakładów mięsnych w nowym miejscu. Propozycja właścicieli Zakładów Mięsnych została zaakceptowana, Rada Miasta podjęła w 2001 r. stosowną uchwałę i rozpoczął się proces lokalizacji zakładów mięsnych w nowym miejscu. O budowie zakładów mięsnych przy ul. Mazurskiej mówiono jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku i był to powrót do tej lokalizacji. W dniu 3.10.2001 r. Zakłady Mięsne wystąpiły do miasta o wydanie pozwolenia na budowę obiektu przy ul. Mazurskiej. Zakłady wybudowano, ale do dzisiaj nie rozpoczęto w nich produkcji i temat ten wydaje się być raz na zawsze zamknięty.
Za dawnej rzeźni miejskiej, w pierwotnej lokalizacji, zachował się jedynie budynek zarządu, który jak wieść niesie, ma być odnowiony. Wszystkie inne uległy zagładzie, w tym ciekawa wieża wodna.
Lech Słodownik

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama