Reklama

Ośrodka adopcyjnego w Elblągu nie będzie

20/12/2011 20:07

- Zadzwonili do nas z Olsztyna i powiedzieli, że filii w Elblągu jednak nie będzie, bo nie ma na to pieniędzy - mówi Aleksandra Maciejewska, prezes Stowarzyszenia "Urodzone Serce", prowadzącego ośrodek adopcyjny w Elblągu - My działamy już od dwóch lat, pomagamy rodzinom, którzy pragną dziecka, nasi pracownicy byli pewni pracy na trzy lata, taka była umowa. A teraz jedna finansowa decyzja to wszystko przekreśla.

Od nowego roku ma wejść w życie ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Zgodnie z nią z dniem 1 stycznia wszystkie ośrodki adopcyjne w kraju mają ulec likwidacji. W ich miejsce powstaną ośrodki adopcyjne powołane przez marszałków danych województw. Warmińsko-mazurski będzie miał swoją siedzibę w Olsztynie. W Elblągu miała powstać jego filia. Miała, ale nie powstanie. Przynajmniej nie w styczniu.

- Niestety potwierdził się czarny scenariusz i na razie nie otworzymy filii w Elblągu, gdyż nie ma możliwości jego sfinansowania - przyznaje Lidia Panfil z Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego województwa warmińsko-mazurskiego w Olsztynie.

[h3]Oszukali nas[/h3]


Decyzją marszałka oburzeni są zarówno pracownicy elbląskiego ośrodka adopcyjnego jak i rodzice.
- Czujemy się zmanipulowani, pogodziliśmy się z tym, że nie będziemy prowadzić samodzielnego ośrodka, ale filia miała być - podkreśla Aleksandra Maciejewska.
 - Taka informacja została zamieszczona na stronie Urzędu Marszałkowskiego, wiem też, że miasto dostało potwierdzenie o utworzeniu filii. To było zaledwie tydzień temu, a we wtorek (20.12) dowiadujemy się, że jednak nie. I to w jaki sposób? Przez telefon - oburza się kobieta.

[h3]Będzie bałagan

[/h3]
- Do tej pory było tak, że jak matka porzuciła dziecko w szpitalu, nasz ośrodek zajmował się nie tylko znalezieniem dla niego rodziny, ale też udzieleniem wsparcia psychicznego dla tej kobiety - opowiada Barbara Dębicka - Szumielska, dyrektor Ośrodka Adopcyjno - Opiekuńczego w Elblągu. - Wątpię, że znajdzie się ktoś, kto będzie mógł w takiej sytuacji przyjeżdżać z Olsztyna - kręci głową.
 - Kiedy rodzice adopcyjni mają problem, to w ciągu tygodnia organizowane jest dla nich spotkanie. A teraz co? Będą musieli jechać do Olsztyna? - pyta.
- Poza tym nasi pracownicy znają ich historię, czy tamci z Olsztyna też będą tak zaangażowani? - dodaje dyrektor.
- I jeszcze te teczki - zaznacza Maciejewska - Cała dokumentacja, którą ośrodek prowadził przez trzydzieści lat trafi do Archiwum Państwowego, to nie dorzeczne - twierdzi. - One są kopalnią wiedzy dla adoptowanych osób, które szukają rodzeństwa lub dla rodziców, których dziecko nagle zapadło na chorobę genetyczną. Tu mieli wszystkie dane na miejscu, teraz będą musieli tygodniami czekać na odpowiedz z archiwum.

[h3]Zostawią nas na koniec[/h3]


Pani Monika Sosnowska razem z mężem od czerwca starają się o adopcję.

- Przeszliśmy już wszystkie kwalifikacje i kursy. Kosztowało nas to trochę stresu i wyrzeczeń, bo nie raz musieliśmy zwalniać się z pracy, żeby pojawić się na warsztatach, a teraz kiedy już zostaliśmy rodziną oczekującą, wszystko zacznie się od nowa - mówi zbulwersowana kobieta. - Przecież jak oni w tym Olsztynie zostaną zasypani dokumentami z całego województwa, to nie będą wiedzieli gdzie ręce włożyć. A nasze teczki włożą do najniższej szuflady i będziemy czekać nie wiadomo ile. Nie mogę w to uwierzyć, ze znajdują się pieniądze na alkoholików, bezdomnych czy schroniska dla zwierzą, a na taki szczytny cel zabrakło - dodaje zrezygnowana pani Monika.

[h3]Dobra wola 
to nie wszystko

[/h3]
Urząd marszałkowski zapewnia jednak, że filia w w Elbląg powstanie, ale później. - Marszałek województwa podjął już interwencję w tej sprawie u wojewody warmińsko-mazurskiego oraz Ministra Pracy i Polityki Społecznej - informuje Lidia Panfil. - Liczymy na zwiększenie środków dla naszego województwa i jak najszybsze uruchomienie filii ośrodków w Elblągu i Ełku. 
- Wierzymy, że urząd ma dobrą wolę, ale to czasem nie wystarczy. Może trzeba było inaczej podejść do sprawy. Zamiast zamknąć punkty można zapewnić im byt przez pierwszy kwartał, a w międzyczasie starać się o zwiększenie środków - podpowiadają pracowniczki elbląskiego ośrodka.
- Jeśli nawet za kilka miesięcy otworzą ponowie naszą placówkę, to pomijając to, że z powrotem trzeba będzie przewozić dokumentację, nie mamy pewności, że będziemy mieli odpowiednich pracowników. Nie możemy od nich wymagać, że przez pół roku będą czekać. Przecież właśnie stracili pracę - podsumowuje dyrektor Dębicka - Szumielska.
 W czwartek (22.12) do elbląskiej placówki po dokumentację rodzin starających się o adopcję ma przyjechać Wiesława Przybysz dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej. My też tam będziemy i do sprawy wrócimy.
Zuzanna Gajewska

Przeczytaj również: Marszałek staje w obronie filii ośrodka adopcyjnego w Elblągu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama