Reklama

Pamiętaj - gruźlica rozwija się w ukryciu



26/10/2012 09:06

Z Markiem Jaroszem, dyrektorem Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Elblągu, rozmawia Witold Chrzanowski.



— Coraz częściej mówi się ostatnio o niepokojącym powrocie gruźlicy. Nasilać się ma liczba zachorowań na tę groźną chorobę, która, jak przez wiele lat, a nawet dziesięcioleci utrzymywano, miała zostać wyeliminowana z Polski.


— Gruźlica ma swoje nisze, z których przy niesprzyjających warunkach może atakować...


— Te nisze to?


— Chodzi przede wszystkim środowiska zaniedbane, choć nie tylko. Gruźlicy sprzyja każde osłabienie organizmu, które może być spowodowane niewłaściwymi warunkami życia - na przykład przebywaniem w niedogrzanych, wilgotnych pomieszczeniach, niedożywieniem i osłabiającymi odporność chorobami np. zakażenie wirusem HIV.


— Gruźlica to choroba, która atakuje znienacka.



— Poprawniej byłoby powiedzieć, że przez dłuższy rozwija się w sposób utajony. Dlatego warto zwrócić uwagę na niepokojące objawy, które mogą (choć - nie muszą!) świadczyć o chorobie. Należą do nich: osłabienie, duszności i nadmierna potliwość - szczególnie nocą.
Gdy coś takiego zaobserwujemy, to należy zwrócić się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, który zdecyduje, czy należy przeprowadzić badania płuc (pulmonologiczne). W takiej sytuacji wyda skierowania do lekarza specjalisty w tym zakresie.


— Liczba zachorowań na gruźlicę wzrasta. To budzi coraz większe obawy. Chorobą tą można przecież zarazić się wszędzie.


— Tak. Kontakt z osobą prątkującą może skutkować zachorowaniem. Wystarczyć może tylko kichnięcie, i już, przy osłabionym organizmie, możemy paść ofiarą tej choroby. Oczywiście warunkiem zakażenia jest wrażliwość na to zakażenie. Z prątkami gruźlicy stykamy się bowiem wielokrotnie, ale, przy dobrej kondycji organizmu, on sam może sobie z nimi poradzić. Gdy tak nie jest, rodzi się problem. Najbardziej groźne jest jednak co innego...


— Co ma Pan na myśli?



— Dotychczas istniejące w Europie szczepy gruźlicy dawały się zwalczać, choć był i jest to to proces długotrwały i żmudny, przy pomocy antybiotyków. Ostatnio pojawiły się jednak szczepy odporne na szczepionki. Na razie ich obecność zanotowano jedynie w Azji, ale tylko kwestią czasu jest ich dotarcie do Europy, a tym samym i do Polski.


— Rodzi się więc pytanie, czy szybsi będą naukowcy, czy choroba?


— Prace w tym zakresie, z tego co mi wiadomo, trwają, ale procedury są tu długotrwałe - liczone w latach. 


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama