Reklama

Pędził 122 km na godzinę, kolega nie żyje. Dzisiaj usłyszał wyrok

28/11/2012 10:55

Prawo jazdy miał od trzech miesięcy. Na wąskiej, krętej i pełnej dziur drodze rozpędził fiata temprę do 122 kilometrów na godzinę. Na łuku wypadł z drogi i uderzył w trzy drzewa. W wyniku obrażeń zginął 19-letni pasażer, a 19-letnia dziewczyna została poważnie ranna. Kierowca Dominik T. dzisiaj usłyszał wyrok. 



Dominik T., uczeń jednej z elbląskich szkół średnich, nie trafi za kratki za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Jego adwokat zaproponował dla niego karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na 4 lata. 19-latek przez pięć lat nie będzie także mógł prowadzić żadnego pojazdu. Zgodę na taki wyrok wyrazili prokuratura i pokrzywdzeni - sąd uznał, że to będzie sprawiedliwa kara.



— Wyrok jest za mały na to, co zrobił — uważa ojciec Łukasza T. Chłopak, także 19-latek, zmarł w wyniku doznanych licznych obrażeń.

Dominik T. nie czekał na ogłoszenie wyroku. W przerwie rozprawy opuścił budynek sądu. To nie uszło uwadze sądu.
— Niewłaściwa jest nieobecność oskarżonego na ogłoszeniu wyroku, chociaż nie ma takiego obowiązku. W uznaniu sądu oskarżony powinien zostać w sali, żeby usłyszeć to, co uczynił i uzasadnienie wyroku — mówił sędzia Krzysztof Chybicki.



Chwilę wcześniej, podczas składania wyjaśnień, nastolatek przepraszał za to, co zrobił. W prokuraturze nie przyznawał się jednak do winy. Dopiero dzisiaj przed sądem przyznał się do spowodowania śmiertelnego wypadku. — Jest mi przykro z powodu tego, co się stało. Martyna odniosła obrażenia, a mój najlepszy przyjaciel zmarł. Przepraszam wszystkich — mówił. 


— Za późno — odpowiadał mu ojciec Łukasza T., śmiertelnej ofiary wypadku.


W kwietniu tego roku Dominik T. wybrał się ze znajomymi na Jelenią Dolinę. Prawo jazdy miał od trzech miesięcy. Kierowanym przez niego samochodem jechało dwoje jego rówieśników: Łukasz T. i ich koleżanka. 

Na łuku drogi samochód wypadł z drogi i uderzył w trzy drzewa. W wyniku obrażeń Łukasz T. zmarł.

Biegli obliczyli, że Dominik T. na wąskiej, krętej, pełnej dziur drodze rozpędził samochód do prędkości co najmniej 122 kilometrów na godzinę. Koledzy, jadący za nim innym samochodem, nie mieli nawet szansy go dogonić. 




AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama