Reklama

Pełna niebezpieczeństw droga do szkoły: "odprowadzam syna, bo się o niego boję"

29/04/2011 09:39

Gdy wiem, że przejście jest niebezpieczne czekam na osobę dorosłą i przechodzę razem z nią. Jeśli nikogo nie ma, wtedy idę na najbliższe skrzyżowanie ze światłami — Mikołaj Ołownia, uczeń, jeden z uczestników spotkania w Szkole Podstawowej nr 19 w Elblągu, gdzie dyskutowano o niebezpiecznych miejscach w mieście.

— Taka debata odbyła się u nas po raz pierwszy. Była skierowana zarówno do dzieci jak i ich rodziców — mówi dyrektor szkoły nr 19, Aleksandra Nieżurawska.

Uczniowie klas 4-6 i ich opiekunowie podczas kilkuminutowych wystąpień prezentowali największe przeszkody na drogach oraz najniebezpieczniejsze, ich zdaniem, elbląskie skrzyżowania.

— Elbląg pod względem bezpieczeństwa jest bardzo zaniedbany — podkreśla jeden z rodziców, Tomasz Woźny. — Przykładem może być wyjazd ze starówki, gdzie bardzo często zdarzają się wypadki.

Rodzice bardzo często wspominali także o niebezpiecznym, ich zdaniu, przejściu dla pieszych na ul. Płk. Dąbka na wysokości ul. Uroczej. Przejście znajdujące się na łuku drogi, bez sygnalizacji, to jedna z krótszych dróg do SP 19.
— Oczywiście, mówimy dziecku, żeby szło na przejście ze światłami, ale wiadomo, że gdy idzie z kolegami to pójdzie najkrótszą drogą i może zdarzyć się nieszczęście — mówi mama uczennicy, Agnieszka Woźniak. — Dużym niebezpieczeństwem dla dzieci jest także nieogrodzony brzeg rzeki Elbląg.


— Mojego syna, choć chodzi do czwartej klasy, odprowadzam do szkoły, bo się o niego boję. Również staram się go uczyć zachowania na drodze, gdy jeździmy na rowerze — mówi Elżbieta Rekuć. 


— Zależy nam, żeby uwrażliwić dzieci i rodziców na takie problemy. Chcemy na tym spotkaniu usłyszeć opinię dzieci — mówi koordynatorka programu Violetta Wąsowicz. — A rodzicom zwrócić uwagę na najczęstsze przyczyny wypadków m.in. zbyt szybką jazdę samochodem i brawurę za kierownicą auta.

Uczniowie, przygotowując prezentację, korzystali z policyjnych statystyk i własnych doświadczeń. 

— Syn sam przygotował dane. Przez godzinę stał przy jezdni i liczył pieszych oraz przejeżdżające samochody. Siedział na przystanku na ulicy Grunwaldzkiej o godzinie 15. Naliczył tam ponad 1824 samochody i 404 pieszych — opowiada Jan Iwaniszyn.

Rodzice podczas czwartkowego wymieniali się uwagami i radami, jak zadbać o bezpieczeństwo dzieci. Sami uczniowie mieli swoje sposoby, aby bezpiecznie przejść przez ulicę.

— Gdy wiem, że przejście jest niebezpieczne czekam na osobę dorosłą i przechodzę razem z nią. Jeśli nikogo nie ma, wtedy idę na najbliższe skrzyżowanie ze światłami — mówi Mikołaj Ołownia.

Michał Szypniewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama