Sindi trafiła do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Elblągu we wrześniu 2010 roku. Gdy ją znaleźliśmy, pilnowała pod krzakiem swoich martwych szczeniąt. Była przerażona, ze strachu załatwiała się pod siebie. Była wysmarowana smołą, oblepiona trocinami.
W schronisku początkowo uciekała przed samym wzrokiem człowieka i obijała się o ściany, gdy próbowało się jej dotknąć. Z czasem jednak zaczęła nam ufać. Dzień, w którym podeszła do drzwi swojego boksu, gdy usłyszała wchodzącego po nią pracownika schroniska, został zapamiętany przez nas na długo. Z upływem czasu Sindi staje się coraz śmielsza.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!