Reklama

Pies nie daje 
spokojnie żyć. Mieszkańcy się boją

25/01/2013 18:12

Niektórzy wolą nadłożyć drogi niż się z nim spotkać. Ostatnio rzucił się na idącą do szkoły 13-latkę. Dziewczyna zdążyła zasłonić się plecakiem. Od kilku dobrych miesięcy kundel średniej wielkości atakuje ludzi na ul. Królowej Marii w Suchaczu. — Jest coraz agresywniejszy. Boimy się o zdrowie i życie naszych dzieci — mówią mieszkańcy.

— Kiedyś miał właściciela, teraz nikt się do niego nie przyznaje — mówią mieszkańcy Suchacza o kundlu średniej wielkości.

Pies jest widywany na posesji przy ul. Królowej Marii. Tą drogą dzieci zmierzają m.in. do miejscowej szkoły, a ich rodzice na przykład do sklepu. Po drodze trzeba uważać na złego psa.

Ludzie o pomoc prosili władze gminy i policję. Na razie bez efektu. Pies nadal terroryzuje mieszkańców. Ci najbardziej obawiają się o zdrowie i życie swoich dzieci. Kundel ostatnio rzucił się na 13-latkę. 

— To było w ubiegły piątek. Córka szła do szkoły, kiedy zaatakował ją ten pies. Na szczęście zasłoniła się plecakiem — opowiada pani Kamila, mama 13-latki. — Naprawdę boimy się puszczać rano dzieci do szkoły. Wszyscy wiedzą o tym problemie, a sytuacja się pogarsza.

Barbara Nowicka, sołtys Suchacza, też miała nieprzyjemne spotkanie z psem. 

— Akurat uprawiałam nordic-walking, miałam przy sobie kijki. Tupnęłam, huknęłam i uciekł. Ten pies jest cwany, wyskakuje na ludzi przede wszystkim z posesji, na której przebywa — mówi. — Rozumiem, że dzieci się boją, nie każde potrafi się obronić.

Dlatego po ostatnich zdarzeniach miejscowa szkoła zaalarmowała władze gminy. Sołtys Suchacza dobrze pamięta, jak kundel latem ubiegłego roku zagryzł innego, mniejszego psa.
— Wtedy chyba zaczęła się ta cała historia. O problemie informowałam policję, mówiłam na sesjach — wspomina. — Pani, która była właścicielką, została ukarana mandatami, była pouczana, ale pies w dalszym ciągu jest na wolności. To chyba przez brak konsekwencji ze strony służb i brak współpracy ze strony byłej właścicielki tego psa — ocenia.

Niektórzy mieszkańcy Suchacza, w obawie przed spotkaniem ze złym psem, wolą nadłożyć drogi niż przejść ulicą, na której atakuje pies. 
Miejscowi policjanci i władze gminy o problemie dobrze wiedzą. Zapewniają, że robią wszystko, by pies został jak najszybciej schwytany i umieszczony w schronisku. Tylko, że mieszkańcy Suchacza mają już dość czekania i bezradności służb odpowiedzialnych za ich bezpieczeństwo. Boją się, że pies może komuś wyrządzić prawdziwą krzywdę. 
Burmistrz i miejscowi policjanci zgodnie mówią, że problem jest ze... schwytaniem psa.

— O sprawie powiadomiliśmy weterynarza z Elbląga, który posiada odpowiednią broń do jego uśpienia. Podejmowaliśmy już próby schwytania tego psa, ostatnia była we wtorek, ale na razie bez powodzenia — tłumaczy burmistrz Tolkmicka. — Teraz ze względu także na panujące mrozy ta broń nie może być użyta — dodaje.
Arkadiusz Kolpert

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama