Reklama

Podwyżki dla pielęgniarek i ratowników medycznych. Trudna sytuacja szpitala wojewódzkiego

07/08/2018 12:33

Po raz pierwszy od kilkunastu lat Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu może zamknąć swój budżet ujemnym wynikiem. Dziurę w kasie szpitala może spowodować potrzeba znalezienia dodatkowych pieniędzy na wynagrodzenia m.in. dla pielęgniarek oraz ratowników medycznych.

W lipcu tego roku Ministerstwo Zdrowia zawarło długo oczekiwane porozumienie z pielęgniarkami i położnymi, które w służbie zdrowia stanowią najliczniejszą grupę zawodową. Porozumienie zawiera m.in. usankcjonowanie w podstawie ich wynagrodzeń dodatków 4x400 zł. Dodatek należny pielęgniarkom i położnym tzw. „dodatek Zembali” od września tego roku będzie wpisany w podstawę wynagrodzenia pielęgniarek w kwocie 1100 zł. Do lipca 2019 r. kwota ta będzie sukcesywnie rosła do poziomu 1200 zł.

Ministerstwo "dogadało" się także z rezydentami i ratownikami medycznymi. Ci ostatni otrzymają podwyżkę miesięcznego wynagrodzenia - wraz ze wszystkimi innymi składnikami i pochodnymi w przeliczeniu na etat - o 400 zł od 1 lipca 2017 r. oraz o kolejne 400 zł od 1 stycznia 2018 r.

Elżbieta Gelert, poseł na Sejm RP i dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu, wskazuje, że zawarte porozumienia doprowadzą do rozchwiania wynagrodzenia w całej ochronie zdrowia, przede wszystkim w szpitalach. To najprawdopodobniej ich dyrektorzy będą musieli zadbać o to, by w budżetach tych placówek znalazły się pieniądze na wynagrodzenia dla tych grup zawodowych.

— W tej chwili porozumienie zostało podpisane i każda pielęgniarka do grupy zasadniczej ma dostać 1100 zł. Według wyliczeń większości szpitali, placówki stać by było z tej "zembalówki" dać do grupy zasadniczej ok. 850 zł. W związku z tym brakuje dziś ok. 250 zł na każdą jedną pielęgniarkę. W naszym szpitalu jest 650 pielęgniarek. Za miesiąc krach dotknie wszystkich i niestety nasz szpital także nie będzie miał pieniędzy na uregulowanie tych wypłat – mówi dyrektor Gelert.

I nie ukrywa, że w tym roku największy szpital w Elblągu może zakończyć swój wynik finansowy na minusie.
— W tej chwili szpitale nie mają możliwości podwyższenia płac, bo po prostu nie mają pieniędzy. A przypomnę tylko, że dziś zadłużenie polskich szpitali jest najwyższe od kilku lat i sięga kilkunastu miliardów złotych, w tym ok. 2 mld zł to zobowiązania wymagalne, których czas na spłatę dawno minął. My wprawdzie zobowiązań wymagalnych nie posiadamy od kilkunastu lat i jesteśmy wypłacalni na bieżąco, ale w tej chwili ta sytuacja zaczyna się robić dla nas trudna. Po raz pierwszy od kilkunastu lat możemy zamknąć wynikiem ujemnym nasz budżet — dodaje Elżbieta Gelert.

Trwają rozmowy nad tym, by różnicę w wynagrodzeniach pielęgniarskich wypłacał Narodowy Fundusz Zdrowia. Na razie jednak nie podjęto w tej kwestii żadnych decyzji.
— W tej chwili to my, dyrektorzy szpitali, musimy się martwić, jak znaleźć brakujące pieniądze — mówi poseł Gelert.

Niewykluczone, że jesień przyniesie także nową falę strajków w służbie zdrowia. Tym razem zbuntować mogą się pozostałe, medyczne i niemedyczne grupy zawodowe: analitycy medyczni, fizjoterapeuci, dietetycy, technicy radiologii czy sekretarki medyczne. Bowiem ich od wielu lat podwyżki nie dotyczyły.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama