W razie nagłej potrzeby mogę się jedynie wykrwawić przed gabinetem chirurga, bo on ma mnie za przeproszeniem w d..., woli iść porozmawiać z przedstawicielką firmy farmaceutycznej, bo z tego ma dodatkowe pieniądze, wycieczki, itd. niż zająć się swoją pracą, za którą bierze i tak nie małe pieniądze a nic nie robi — napisał nasz Czytelnik w liście przesłanym do redakcji.
Dziś około godziny 9.30 przywiozłem z wypadku mojego kolegę do wojewódzkiego szpitala zespolonego na pogotowie, a dokładniej mówiąc na chirurgię. Bardzo miła Pani w recepcji skierowała nas do odpowiednich drzwi. Długo nie czekaliśmy drzwi się otworzyły i wychodzi z nich wysoki tęgi Pan chirurg, poprawia okulary, gdy nagle podchodzi do niego jakaś pielęgniarka z elegancko ubraną kobietą i mówi "...że to Pani z firmy farmaceutycznej i ma Panu coś do pokazania...". Ucieszony doktor poprosił ją do siebie do gabinetu, ale w tym momencie podbiegła ta miła Pani z recepcji i mówi, że Panowie (chodziło tu o nas) przyjechali z wypadku i do chirurga. Na co Ten odpowiada, że nie ma mowy, żeby nas przyjął, że mamy sobie robić co chcemy, on teraz jest zajęty, a jak chcemy na pogotowie, to po 16.00 on zaprasza. Cholera mnie strzeliła na miejscu, ale pan doktor pomimo tuszy szybko się ulotnił wraz z przedstawicielką handlową. Na szczęście ta miła Pani z recepcji skierowała nas do innego chirurga na drugim końcu miasta, w starym szpitalu, który nie prowadzi pogotowia. Na szczęście tam nas przyjęli prawie bez kolejki.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!