Reklama

Pożar w stolarni w Kazimierzowie gasiło 6 jednostek straży

06/08/2012 15:15

— Najpierw pojawiło się dużo dymu. Chwilę później buchnął ogień wysoki na kilka metrów i zaczął strzelać rozgrzany eternit — relacjonuje mężczyzna, który jako pierwszy zauważył pożar stolarni w Kazimierzowie. To on wezwał straż. — Gdy strażacy dotarli na miejsce, to płomienie obejmowały już cały dach.

Stolarnia mieściła się w dawnej stodole, na terenie jednej z posesji w Kazimierzowie. Na poddaszu stodoły znajdowały się biura. Wokół budynku stało kilka przybudówek. W jednej z nich zorganizowano lakiernię, w innej suszarnię.

— To prawdopodobnie w lakierni wybuchł pożar — mówi mieszkaniec Kazimierzowa, którego dom stoi zaledwie kilkanaście metrów od spalonej stolarni.

Pożar zauważono przed godz. 15.

— Gdy pierwsze jednostki dotarły na miejsce palił się już cały dach — mówi asp. sztab. Jan Skawroń z PSP w Elblągu, który dowodził akcją gaśniczą. — Wydzielał się czarny, gęsty dym, dlatego strażacy byli zmuszeni działać w aparatach tlenowych. Akcję utrudniało duże nagromadzenie elementów łatwopalnych i bardzo wysoka temperatura oraz silny wiatr.

W pierwszej kolejności strażacy tłumili płomienie na dachu. Obawiali się, aby pożar nie przeniósł się stojące zaledwie kilka metrów obok budynki mieszkalne.

— Niekorzystnie wiejący wiatr, w kierunku zabudowań, mógł przenieść ogień. Dodatkowe zagrożenie sprawiał strzelający na kilka metrów eternit. Na szczęście szybko udało nam się opanować sytuację — mówi Jan Skawroń.

W akcji gaśniczej wzięły udział wszystkie jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu: cztery wozy ratowniczo-gaśnicze, cysterna i samochód operacyjny. W tym czasie miasto zabezpieczali ochotnicy z Nowakowa.

— Przez cały rok było spokojnie, a tu prawo serii: najpierw sklep przy Sopockiej, teraz to — komentowali między sobą strażacy.

Strażacy w trakcie akcji mieli drobne problemy z wodą - na terenie posesji nie było czynnego hydrantu.

— Dlatego na miejsce pożaru ściągnęliśmy cysternę z 17 tys. litrów wody. To nam zapewniło ciągłość akcji gaśniczej — wyjaśnia dowódca akcji.
Strażakom udało się uratować większość przybudówek i znajdujących się tam maszyn. Doszczętnie spłonął jednak dach, poddasze i lakiernia. Akcja gaśnicza trwała ponad godzinę.

Później jeszcze przez kilka godzin strażacy dogaszali pogorzelisko.
 W tej chwili ciężko powiedzieć, co mogło być przyczyną pożaru - stolarnia była zamknięta. To wyjaśni policyjne dochodzenie.

— Albo doszło do jakiegoś zwarcia instalacji elektrycznej, albo ktoś to celowo podpalił — twierdzą mieszkańcy Kazimierzowa.
Rafał Maliszewski
[gallery=4]34207[/gallery]
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=OCnnU_C7gvI[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama