Na scenie czterech Fuhrerów. W tym jeden... nadmuchiwany. Do tego wyuzdane kelnerki, kaleczący język francuski posterunkowy, głupawi niemieccy oficerowie, pewna Donna z obfitym biustem i on - Rene Artois, który ogarnia cały ten ambaras. Teatr im. Aleksandra Sewruka w Elblągu zamknął stary rok spektaklem "Allo, "Allo!
To nie było łatwe zadanie. Bo jak w sposób klarowny, a przede wszystkim ciekawy, przenieść na deski teatru historię, która pierwotnie została ujęta w kilkadziesiąt odcinków, a którą polscy widzowie mieli okazję oglądać na małym ekranie jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku? Historia francuza, Rene Artoisa, w którego kawiarni, wojenny patos zamieniał się w groteskę, wymagała przede wszystkim bardzo czytelnych odwołań do telewizyjnego serialu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!