Za leki utrzymujące ich przy życiu po refundacji mają płacić nawet 2,5 tys. zł. Ministerstwo Zdrowia proponuje im tańsze zamienniki. Ale tych osoby po przeszczepach, takie jak Iwona Nowik z Elbląga, boją się. — Nie wiemy, jak nasz organizm na nie zareaguje — wyjaśnia pani Iwona.
Pod koniec kwietnia Ministerstwo Zdrowia przedstawiło nową listę leków refundowanych. Ceny leków immunosupresyjnych, które chronią pacjentów po przeszczepach narządów przed odrzutami wszczepionych organów, w ciągu jednego dnia wzrosły nawet o kilkaset procent. Dotyczy to szczególnie jednego z leków, który normalnie kosztuje ok. 6 tys. zł. Jego cena jeszcze w styczniu tego roku nie przekraczała po refundacji ceny 3,2 zł za opakowanie. W kwietniu wybuchła bomba: okazało się, że za ten lek pacjenci będą musieli zapłacić ponad 1,3 tys. zł. Lista leków refundowanych jest aktualizowana co dwa miesiące i już w lipcu ten sam lek podrożał ponownie do ponad 1,9 tys. zł, by we wrześniu zatrzymać się na kwocie prawie 2,5 tys zł za opakowanie, które wystarcza na miesiąc leczenia.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!