Reklama

Pytając o sens

20/04/2010 11:31

Przeżywając w ostatnich dniach tragedię katastrofy pod Smoleńskiem powszechnie zwróciliśmy uwagę na jej wyjątkowe okoliczności. Polska delegacja poniosła śmierć docierając do Katynia, na uroczystości uczczenia 70. rocznicy zamordowania ponad 21 tysięcy polskich jeńców wojennych przez państwo radzieckie. Najważniejszym celem podróży tak licznej grupy przedstawicieli różnych władz i środowisk było świadectwo prawdzie, którą przez ponad pół wieku fałszowali nie tylko sprawcy, ale i zachodni sojusznicy.

Zamiast uroczystych obchodów staliśmy się świadkami swoistej apokalipsy, tragicznej śmierci dziesiątków przedstawicieli polskich władz państwowych, wraz z dwoma prezydentami, ostatnim prezydentem II RP na uchodźstwie Ryszardem Kaczorowskim oraz urzędującym prezydentem III RP Lechem Kaczyńskim.

Przygnieceni tą nagłą stratą podjęliśmy próby, zbiorowo i indywidualnie, odpowiedzi na pytanie o jej sens. Pytania „dlaczego do tego doszło?”, „dlaczego Bóg do tego dopuścił?”, powracały do nas w czasie żałoby tym częściej, im większe kręgi zataczała w świecie informacja o katastrofie w połączeniu z wiedzą o zbrodni katyńskiej. Paradoksalnie katastrofa pod Smoleńskiem w ciągu kilku dni upowszechniła skrywaną i przemilczaną przez dziesięciolecia prawdę bardziej niż wszelkie dotychczasowe polskie wysiłki. Niwecząc, zdałoby się w jednym momencie, wysiłki zbrodniarzy, doprowadziła do globalizacji wiedzy o tej straszliwej zbrodni sprzed 70 lat.

Rozważając te wszystkie nieprzewidziane wydarzenia uświadommy sobie czym jest zbrodnia ludobójstwa. U jej początku zawsze leży pozbawienie człowieka jego godności. Nim zostanie wydany i wykonany wyrok, zbrodniarz wpierw odmawia wybranej przez siebie grupie ludzi pełni człowieczeństwa, godności osoby ludzkiej. Pozbawionych niej ludzi nie zabija się lecz likwiduje, jak chore zwierzęta, w warunkach największego upokorzenia, tak jak w 1915 roku na Pustyni Syryjskiej, na Ukrainie w latach 30. XX w., w Auschwitz i innych niemieckich obozach koncentracyjnych, w Rwandzie w 1994 roku, tak jak i w Katyniu, Twerze, Charkowie.

Zbrodnia ludobójstwa zatacza jednak szersze kręgi. Dotyka bowiem też rodziny ofiar i wszystkich z nimi związanych. Im też odmawia się godności osoby ludzkiej, pozbawiając ich prawa do prawdy i wiedzy o zabitych, do ich uczczenia i pamiętania. Tak więc zbrodnia ludobójstwa nie kończy się wraz ze śmiercią ofiar, lecz trwa dopóty, dopóki są państwa, instytucje i społeczeństwa fałszujące, przemilczające, lekceważące prawdę o niej i jej ofiarach. Jej najważniejszym aspektem jest bowiem odmówienie drugiemu człowiekowi człowieczeństwa.

W świetle ostatnich wydarzeń, bodaj ich najważniejszym skutkiem, będzie ostateczne przerwanie zbrodni katyńskiej, która dla rodzin ofiar i dla Polaków wciąż trwa. Interpretację, iż może wolą bożą było wreszcie jej zakończenie, wobec wcześniejszego globalnego jej niezrozumienia i lekceważenia, pozostawmy każdemu do jego własnego osądu.

Paweł Nieczuja-Ostrowski, politolog i historyk, doktorant na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama