Reklama

Roman Fus zaraził elblążan śniegiem

07/01/2011 10:44





Festiwal Rzeźby w Śniegu rozpoczyna się dzisiaj (8.01) na dziedzińcu Galerii El. Artyści twórczo zmierzą się z ważącymi kilkanaście ton kubikami ubitymi ze śniegu zebranego na elbląskich ulicach. Kibicować im będą mieszkańcy miasta, którzy dziesięć lat temu dali się zarazić śniegiem jednemu pasjonatowi.

— Historia elbląskiego Festiwalu Rzeźby w Śniegu rodziła się na moich oczach — wspomina Jarek Grabarczyk, dziennikarz "Dziennika Elbląskiego". — Zanim Roman Fus zorganizował tu pierwszą edycję tej imprezy, wielokrotnie opowiadał mi o swoim pomyśle i o tym, jak w latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia uczestniczył w międzynarodowych festiwalach "Snow Fest”. O tamtych przedsięwzięciach mówił zawsze z wielką pasją. Nie dziwiło mnie więc to, że atmosferę i doświadczenie z tamtych plenerów postanowił przenieść do Elbląga, inicjując tu na początku tego wieku tradycję organizowania śnieżnych imprez. 



Zanim jednak do tego doszło były dyskusje, spory i wydeptywanie ścieżek. Rzeźbiarzowi w końcu udało się zarazić śniegiem tyle osób, że w 2001 roku odbył się pierwszy festiwal. Chyba ten najważniejszy, bo choć skromny przy wojskowej grochówce, to zupełnie niecodzienny w elbląskich realiach.


— Romek był szczęśliwy jak dziecko, gdy ten pierwszy festiwal się odbył. W dodatku cieszył się ogromnym powodzeniem, transmitowała to telewizja ogólnopolska — wspomina Jarosław Denisuk, dyrektor Galerii El. 
— Pamiętam, jak na dziedzińcu Centrum Sztuki Galeria EL po raz pierwszy zaroiło się od artystów rzeźbiących w śniegu, a w ruch poszły łopaty, tasaki, chochle i inne narzędzia – dodaje Grabarczyk. — To było coś nowego w Elblągu. Nic więc dziwnego, że w czasie trwania imprezy przez dziedziniec galerii przewinęły się setki elblążan, z których każdy chciał zobaczyć z bliska, jak twórcy zmagają się z bryłami śniegu.



 Po pierwszym festiwalu następne przyszły już łatwiej.

Elblążanie polubili zimowe rzeźbienie, a i goście z różnych stron świata coraz chętniej przyjeżdżali do nas, aby sobie podłubać w śniegu. Podłubać, bo nie zawsze chodziło o efekt końcowy, ale o atmosferę panującą na festiwalu. Jedyną i niepowtarzalną.
— Z roku na rok zainteresowanie imprezą wzrastało – przypomina Marta Karaś. — W 2003 Festiwal zyskał nazwę Terytorium Biel”. Nazwa ta towarzyszy imprezie do tej pory. 
— Roman wydeptał mnóstwo ścieżek, przetarł ogromne trakty współpracy, z których korzystamy do dziś, już bez niego — dodaje Denisiuk. — Mamy po nim w spadku wspaniałą, twórczą, ale i rodzinną, festiwalową atmosferę



Roman Fus zmarł nagle 10 stycznia 2007 roku, planując kolejną edycję festiwalu i martwiąc się o śnieg, którego akurat wtedy poskąpiło. W 2007, jak również przez dwa kolejne lata, rzeźba w śniegu nie pojawiała się w Elblągu. 
Do tej tradycji Galeria El powróciła w ubiegłym roku.
— Dzięki sprzyjającej aurze, dużym opadom śniegu i mrozowi, festiwal zorganizowany został błyskawicznie, bo w przeciągu tygodnia, a jego efekty można było oglądać na dziedzińcu galerii jeszcze przez wiele dni. Mamy nadzieję, że tegoroczna edycja festiwalu będą się cieszyły podobną, a nawet większą popularnością — dodaje Marta Karaś.


Natasza Jatczyńska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama