Reklama

Sąd uznał, że firma budowlana oszukała teatr podczas remontu

18/06/2012 15:49

Proces w sprawie nieprawidłowości, których miało dojść podczas remontu Teatru im. Sewruka, ciągnął się przez blisko 6 lat. Dłużej nawet niż głośny proces gangu Kulawego. Samo ogłoszenie wyroku i jego uzasadnienie odbyło się jednak błyskawicznie. Sąd uznał właściciela firmy budowlanej winnym, drugi z oskarżonych - inwestor zastępczy - został uniewinniony.

Rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, 4800 zł grzywny i częściowe naprawienie szkód - oddanie po 15 tys. zł teatrowi i zarządowi województwa warmińsko-mazurskiego. Taki wyrok usłyszał Arkadiusz L., właściciel firmy budowlanej, która remontowała salę widowiskową elbląskiego teatru. Drugi z oskarżonych, Stanisław K. - inwestor zastępczy działający w imieniu teatru - został uniewinniony. Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca Arkadiusza L. z miejsca zapowiedział apelację. Nie wyklucza też skierowania do sądu pozwu przeciwko biegłemu, który oceniał remont teatru.

Cała sprawa zaczęła się od kontroli Najwyższej Izby Kontroli. Inspektorzy NIK uznali, że Andrzej L. po zakończeniu prac w teatrze przedstawił kosztorys zawyżony o około 187 tys. złotych. Firma miała m.in. dwukrotnie czyścić tą samą stal.

— To była trudna sprawa, która opierała się głównie na opiniach sporządzanych przez biegłych z zakresu budownictwa — przyznał sędzia Sądu Rejonowego Tomasz Piechowiak.

Czytaj także: Proces ws. nieprawidłowości przy remoncie teatru. Wkrótce wyrok

W tej sprawie wypowiadało się kilkoro biegłych. Oczekiwanie na ich opinie tak wydłużyło proces. Ostatecznie sąd nie przychylił się do wszystkich wniosków biegłych. Wspomniane czyszczenie stali uznał za zwykłą pomyłkę, a nie chęć oszukania. Stąd straty teatru zmalały do 67 tys. złotych.


— W trakcie realizacji inwestycji konieczne było wniesienie zmian w projekcie, oskarżony wykorzystał ten fakt do zawyżenia cen niektórych pozycji kosztorysu — stwierdził sędzia. — Nie ulega wątpliwości, że dzięki tej inwestycji teatr funkcjonuje do dzisiaj — kontynuował sędzia. — Dlatego sąd uznał, że wystarczające będzie, jeśli oskarżony tylko częściowo naprawi powstałe szkody, czyli zwróci teatrowi i zarządowi województwa warmińsko-mazurskiego po 15 tys. złotych.

— Spodziewałem się takiego wyroku, dlatego przyszedłem do sądu z już gotowym wnioskiem o pisemne uzasadnienie wyroku — mówi Jerzy Sieńkowski, obrońca Arkadiusza L.

To nie jedyny wniosek, jaki planuje złożyć obrońca Arkadiusza L.

— Opinia biegłego była nierzetelna, wewnętrznie niespójna — twierdzi mecenas Sieńkowski. — Prawdopodobnie złożymy zawiadomienie o popełnieniu przez biegłego przestępstwa. Wbrew poleceniu sądu sporządzając opinię nie wziął pod uwagę całego materiału dowodowego, nie ocenił wartości wszystkich wykonanych robót, a porównał jedynie kosztorys ofertowy i powykonawczy.

Arkadiusz L. od początku twierdzi, że jego firma wykonała znacznie większy zakres prac niż miała.

— O około 260 tys. zł, ale wziąłem za to wcześniej umówioną, ryczałtową kwotę i nawet nie ująłem tych prac w kosztorysie — twierdzi. — Sąd wziął pod uwagę tylko te fakty, które były mu wygodne. 
— Poza tym sąd nie wykazał, że mój klient działał z zamiarem oszukania teatru, a to podstawa, żeby kogoś skazać za takie przestępstwo — dodaje adwokat.

Po ogłoszeniu wyroku z ulgą mógł odetchnąć drugi z oskarżonych — Stanisław K. Mężczyzna został uniewinniony. To jego firma działając w imieniu teatru miała nadzorować i kontrolować przebieg remontu sali widowiskowej i dachu teatru.

— Nadzór nie był jednak prowadzony prawidłowo. Oskarżony został uniewinniony tylko dlatego, że w trakcie trwania procesu zmieniły się przepisy — uzasadniał swój werdykt sędzia Sądu Rejonowego Tomasz Piechowiak.

Stanisław K. był oskarżony o nadużycie zaufania, które miało doprowadzić teatr do znacznych szkód. 

— W momencie rozpoczynania procesu, znaczną szkodą określano kwotę, która przekracza 200-krotność najniższej krajowej. Obecnie jest to kwota przekraczająca 200 tys. złotych — wyjaśniał sędzia.
Rafał Maliszewski

W 2004 roku sytuacja teatru była... dramatyczna. Sala widowiskowa nie spełniała wymagań dotyczących bezpieczeństwa przeciwpożarowego i groziło jej zamknięcie. W ostatniej chwili urząd marszałkowski znalazł pieniądze na remont. Roboty ruszyły we wrześniu. W ciągu trzech miesięcy wyremontowano dach, instalację elektryczną, wymieniono okładziny ścian i foteli oraz zakupiono nowy sprzęt akustyczny i oświetleniowy. Gdyby prac nie udało się zakończyć do końca grudnia, pieniądze na remont teatru by przepadły. Firma Arkadiusza L. pracowała nawet na trzy zmiany, by zdążyć w terminie. Po zakończeniu inwestycji kontrolerzy NIK stwierdzili nieprawidłowości finansowe.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama