Reklama

Skrzypce i trąbkę zamienili na szklaną harfę

28/10/2011 08:58

Ona grała na skrzypcach, on na trąbce. Oboje zamienili swoje instrumenty na kieliszki, czyli na szklaną harfę, zwaną też anielskimi organami. Dźwięk tego nietypowego instrumentu można było usłyszeć w elbląskim Ratuszu Staromiejskim. Z kwartetem Elbląskiej Orkiestry Kameralnej zagrali Anna i Arkadiusz Szafrańcowie, czyli Glass Duo.

Anielskie organy to instrument zbudowany z 57 kieliszków, w którym dźwięk powstaje poprzez pocieranie zwilżonym opuszkiem palca rantu czarki. Słuchacze elbląskiego koncertu usłyszeli m.in. "Jezioro Łabędzie" Piotra Czajkowskiego.
 Z Anną i Arkadiuszem Szafrańcami rozmawiała Karolina Śluz.

— Czy zdarza się, że kieliszki, na których gracie, tłuką się?

— W ogóle na ten temat nie rozmawiajmy. Bardzo boimy się tego i wolimy nawet o tym nie myśleć, żeby czegoś nie sprowokować.

— Ale co się dzieje, gdy kieliszek tłucze się jednak podczas koncertu?

— Na szczęście do tej pory zdarzało się to pod koniec koncertu. Więc po prostu kończyliśmy koncert nieco przed czasem. Nie mieliśmy z tego powodu wielkich kłopotów.


— Skąd macie kieliszki, na których gracie?

— Zamówiliśmy z huty dwa tysiące kieliszków. Z tego wybraliśmy 57. Muzycznie jest to 5,5 oktawy. Kieliszki kształtem nie różnią się od zwykłych koniakówek. Dzwonowaty kształt jest najbardziej muzyczny.


— Kieliszki są ustawione od najmniejszych do największych, przez co tworzą szklaną harfę. Czym, poza wielkością, różnią się one od siebie?

— Najmniejszych używamy rzadko, bo są bardzo wysokie. Korzystamy z nich dla efektu kolorystycznego. Najczęściej używamy średnich kieliszków. Największe wydają dźwięki basowe. Ich również używamy rzadziej.

— Używane przez Was szkło jest jakieś specjalne czy normalne, takie, jakie każdy może mieć w domu?

— I normalne, i specjalne. Nie składaliśmy na to specjalnego zamówienia. Niektóre kieliszki są wykonane ze szkła, w którym jest kosmicznie duży pogłos. Wtedy, pomimo tego, że kieliszek brzmi ciekawie, brzmi dobrze, w zestawieniu z innymi kieliszkami tworzy efekt huczenia. I zamiast muzyki, mamy nachodzące na siebie dźwięki. Szkło, z którego wykonane są nasze kieliszki, jest dobre.

— Na kieliszkach zaczęliście grać 13 lat temu. Jak to się właściwie zaczęło?

— Większość ludzi wie, że gdy chwyci się kieliszek czy cokolwiek innego, to można z tego wydobyć dźwięk. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Gdy zaczynaliśmy grać, traktowaliśmy te kieliszki w kategoriach muzycznego instrumentu, zabawy. Najbardziej odkrywczy był moment, gdy sobie uświadomiliśmy, że zestaw kieliszków może nie tylko służyć jako instrument - zabawka czy cyrkowa sztuczka, ale może być również pełnowartościowym instrumentem muzycznym. Co jako wykształceni muzycy z całą odpowiedzialnością możemy potwierdzić. Gdy zdaliśmy sobie z tego sprawę, zaczęła się nasza poważna praca na tym instrumencie. Doprowadziło to do tego, że zrezygnowaliśmy ze skrzypiec i trąbki — instrumentów, na których kształciliśmy się wcześniej. Stwierdziliśmy, że będziemy swój czas inwestowali w ten instrument, po to, żeby odkryć jego możliwości i jego potencjał. Robimy to do tej pory. Mieliśmy dużo szczęścia, bo dyrygent w orkiestrze, w której graliśmy, od razu zaprosił nas do współpracy. To było takie przełamanie lodów.

— Od kogo uczyliście się grać na tych kieliszkach?

— Jesteśmy samoukami. To nie jest tak, że możemy zaczerpnąć rady specjalisty, profesora, mistrza, który nam wszystko objaśni. Szklana harfa wciąż kryje przed nami dużo tajemnic. Do wszystkiego możemy dochodzić sami. Dlatego praca nad tym instrumentem bywa uciążliwa, a jednocześnie jest pełna uroku ze względu na niepowtarzalność dźwięku.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama