Reklama

Sławomir Malinowski wyróżniony za filmy ze swoich wypraw

07/05/2011 15:33

Sławomir W. Malinowski, elbląski filmowiec i dziennikarz, otrzymał kolejną, piątą już, statuetkę World Mediatravel. Tym razem była to nagroda specjalna za najciekawsze projekty podróżnicze i zrealizowane podczas tych wypraw filmy, ukazujące różnorodność kulturową i cywilizacyjną naszej planety.

Przypomnijmy, iż pierwszą zdobył w kwietniu 2005 roku za film "W cieniu Nefertuma", drugą w kwietniu 2007 za film "Birkash", a w roku 2009 za film "Omdurman". Obraz został również nagrodzony za najlepsze zdjęcia. W 2010 roku Sławomir W. Malinowski po raz kolejny zdobył Grand Prix World Mediatravel za film "Pan Zwierzyniec", ukazujący postać niezapomnianego red. Michała Sumińskiego, gospodarza kultowego programu "Zwierzyniec".

— W tym roku jury podsumowało dziesięciolecie festiwalu World Mediatravel, nagradzając ludzi, którzy poprzez swoje podróże odkrywają piękno i tajemnice otaczającego nas świata. I tego bliższego, i tego bardzo dalekiego.
— To prawda. Przy przyznawaniu tej nagrody brano pod uwagę przede wszystkim dwa czynniki: zrealizowane w ostatnich dziesięciu latach podróże i ich efekty medialne. Postanowiono przyznać dziesięć statuetek. M.in. Jackowi Pałkiewiczowi - dziennikarzowi, jednemu z najbardziej aktywnych podróżników-eksploratorów naszych czasów, odkrywcy źródeł Amazonki; Ryszardowi Czajkowskiemu - dziennikarzowi, operatorowi filmowemu, pisarzowi, reporterowi, podróżnikowi, polarnikowi, Elżbiecie i Andrzejowi Lisowskim - krakowskim dziennikarzom i podróżnikom, twórcom telewizyjnych magazynów "Światowiec". Wśród uhonorowanych nagrodami specjalnymi był także Richard Falco, amerykański fotograf robiący zdjęcia dla "National Geographic". W tym gronie znalazłem się i ja, z czego jestem dumny, bo to doprawdy wspaniali ludzie.

— W tym roku nie przyznano nagrody za film, chociaż były za audycje radiowe, programy telewizyjne i fotografie. Czy to może niepokoić?
— Nie chcę powiedzieć, że coś złego dzieje się z filmem podróżniczym, który przed laty często gościł na antenie, ale w tym roku spośród zgłoszonych obrazów nominację jurorów otrzymał tylko jeden.

— Dodajmy, że był to Pana film - "Tajemnice Herhora", opowiadający o poszukiwaniach w Deir el-Bahari w Tebach Zachodnich grobowca faraona Herhora...
— No tak. Dlatego też uważam, że jurorzy podjęli słuszną decyzję, nie przyznając w tej kategorii żadnej nagrody, bo trudno rozgrywać zawody, w których startuje tylko jeden zawodnik. To byłaby farsa. Ale warto zastanowić się, dlaczego taka jest w Polsce kondycja filmów podróżniczych czy popularno-naukowych? Sądzę jednak, że to temat na zupełnie inną rozmowę.

— A najbliższe plany?
— Te najbliższe będą się ziszczały już w najbliższy piątek. Bowiem właśnie w piątek w Dworku Sierakowskich w Sopocie będzie miał miejsce pokaz jednego z moich najnowszych filmów "Christa". To rzecz o twórcy Kajtka i Koka, znanych dobrze starszym czytelnikom chociażby z "Wieczoru Wybrzeża". Pokaz organizują Urząd Miasta w Sopocie i Towarzystwo Przyjaciół Sopotu.

— Mamy szansę na zobaczenie go również w Elblągu?
— Są takie plany. Wspólnie z Telewizją Elbląska i Centrum Spotkań Europejskich "Światowid" chcę zorganizować otwarty pokaz dla elblążan w ramach cyklu "Elbląg na dużym ekranie".

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama