Reklama

Start Elbląg wygrał z Politechniką Koszalin 30:29

05/11/2011 16:54

Po emocjonującej końcówce spotkania piłkarki ręczne Startu Elbląg pokonały Politechnikę Koszalin 30:29. Zwycięską bramkę zdobyła na dwie sekundy przed końcem spotkania Anna Szott.

Rekordowa liczba około 800 osób obejrzała w Elblągu ciekawy mecz, w którym walka o dwa punkty trwała dosłownie do ostatnich sekund. Dawno już kibice Startu nie widzieli tam ambitnie walczącego zespołu. Wydawało się, że w ostatnich minutach kontrolę nad wydarzeniami na boisku znowu przejmują zawodniczki z Koszalina, które lepiej prezentowały się także w pierwszej części spotkania. Ostatnie słowo należało jednak do gospodyń.

- W meczu na styku trzeba mieć mocne nerwy i farta. Gratuluję dziewczynom walki i postawy w dzisiejszym meczu – mówił na konferencji prasowej trener elblążanek Grzegorz Gościński. - Chciałbym, żeby mecz z Politechniką był dla nas tym przełomowym momentem, od którego zaczniemy piąć się w tabeli. Ale nie daję gwarancji, że tak będzie. Trzeba pamiętać, że mieliśmy trochę komplikacji kadrowych. Nie wszystkie zawodniczki z powodu kontuzji mogły z nami przygotowywać się do ligi, niektóre w okresie przygotowawczym nie zagrały w żadnym sparingu. Teraz musimy to nadrabiać w lidze. Ten mecz pokazał jednak, że gdy mamy więcej zawodniczek do gry, to możemy zagrozić tak dobrym drużynom, jak Politechnika.

Tak relacjonowaliśmy ten mecz na żywo
[live]113[/live]Nerwy kibiców zostały wystawione jednak na dużą próbę. W drugiej połowie Start z każdą minutą grał coraz lepiej, a rywalki były bezradne w ataku. Między 39, a 50 minutą nie zdobyły żadnego gola, a duża była w tym zasługa bramkarki Agnieszki Kordunowskiej, która między słupkami elbląskiej bramki wyprawiała cuda. Na 10 minut przed końcem gospodynie prowadziły 25:21 i…w dobrze spisującej się elbląskiej maszynie coś się zacięło. W efekcie, w 57. min po trafieniu Joanny Dworaczyk było 28:27 dla Politechniki, a za chwilę piłkę do bramki Startu posłała piłkę jeszcze Aleksandra Kobyłecka. Nadzieję na punkty przywróciły bramki Agnieszki Szliji oraz Katarzyny Cekały. Przy stanie 29:29 zawodniczki Politechniki miały szansę na rozegranie akcji, ale sędziowie odgwizdali faul w ataku Kamili Całużyńskiej. Do końcowej syreny pozostało 20 sekund. Paulina Wasak świetnie podała do kołowej Anny Szott, a ta nie pomyliła się z linii 6 metrów.

- Wiedziałam, że będzie się liczyła każda sekunda. Piłka była po naszej stronie i udało się. Zaraz po rzuceniu bramki spojrzałam na zegar, czy to naprawdę koniec tego meczu – powiedziała kołowa Startu. - Same sobie zafundowałyśmy nerwową końcówkę. Coś jest takiego w naszym zespole, że gdy prowadzimy 3-4 bramkami, to w naszą grę wkrada się nerwówka. Nie wiem czym to jest spowodowane, będziemy nad tym pracowały, bo to już kolejny mecz, w którym tak się dzieje – powiedziała po meczu Anna Szott.

Waldemar Szafulski, szkoleniowiec zespołu z Koszalina, miał po meczu żal do sędziów. – Nie wiem, czy nie zauważyli w ostatniej akcji, że jedna z zawodniczek Startu wybiła nogą piłkę na aut i przyznali piłkę gospodyniom – tłumaczył i gratulował Startowi zwycięstwa. – Na 10 minut przed końcem spotkania, kiedy przegrywaliśmy 21:25, myślałem, że już jest po meczu. Błędy jednak popełniają obie strony i mieliśmy wyrównaną końcówkę.

Zawodniczki Startu dziękowały także kibicom za wspaniały doping. – Bardzo było ich słychać i czuć na boisku. Wielki szacun, bardzo nam dzisiaj pomogli – powiedziała Szott.
AKT

[gallery=4]22930[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama