Reklama

Świąteczne śniadanie dla bezdomnych. Pysznie i... przykro

25/04/2011 16:35

Wie pani jakie to jest przykre tu przyjść? Człowiek całe życie przepracował, a teraz musi przychodzić po obiad dla bezdomnych — mówi pan Franek i zaraz dodaje. — Chociaż złego słowa powiedzieć nie można. Jedzenie dobre dają i atmosfera jakby świąteczna jest.

Pan Franek jest jedną z sześćdziesięciu osób, które w poniedziałek wzięły udział w wielkanocnym śniadaniu dla bezdomnych. Organizatorem śniadania był Caritas Diecezji Elbląskiej i parafia Świętej Rodziny.

Wielu z nich przychodzi na te obiady prawie codziennie, od lat.
— Kiedyś przychodziły pijane kobiety. Dziś widać, że są to osoby naprawdę potrzebujące. Znamy ich twarze, imiona. A za tych co umarli, modlimy się — mówi Teresa Kawałek, szefowa stołówki.

Jest umyty, ma czyste ubranie i wypastowane buty. Nie wygląda na kogoś, kto ustawia się w kolejce po darmowy świąteczny obiad.
— Pracowałem w konserwacji zabytków i w spółdzielniach mieszkaniowych. Raptem trzy razy pracę zmieniałem. W dzisiejszych czasach to jest sukces. A teraz co? — mówi pan Franek i ucieka, bo już wpuszczają do stołówki.

Pan Henryk przez wiele lat był kierowcą autobusu miejskiego nr 7. Teraz nie wystarcza mu na jedzenie. — Nie mogę kierować autobusami, bo nie przechodzę badań psychotechnicznych. Na szczęście wystarczyło mi lat i poszedłem na emeryturę. Ale co z tego? Ja sam z tej emerytury nie dam rady przeżyć — opowiada 62-latek.
Mężczyzna wierzy, że z darmowych posiłków korzysta tylko przez chwilę. Na śniadanie przyszedł, bo, jak mówi, czuje się samotny.
— Jestem bez żony, bez niczego. A tak to sobie przyjdę, posiedzę, pogadam z kolegami. I jest pretekst, żeby wyjść na spacer, a nie tylko w domu siedzieć — mówi i zaraz chwali się — Ostatnio przychodzę rzadziej.

— Na nich trzeba popatrzeć jak na człowieka. Jeżeli się tak patrzy, to wcześniej czy później, coś tam im się w głowie przestawi. Dlatego staramy się im pokazać, że ich zapraszamy i, że są mile widzianymi gośćmi — podkreśla Teresa Kawałek, szefowa stołówki.

Na obiady organizowane przez parafię Świętej Rodziny przy Alei Odrodzenia może przyjść każdy. Warunek jest jeden - musi być trzeźwy.
— Oni to wiedzą i jak już widzą, że w ręku trzymam alkomat, to nawet nie podchodzą — mówi Teresa Kawałek. — Czasem nawet ktoś przyjdzie i przeprosi. Mówię wtedy, żeby mnie nie przepraszał tylko swoją rodzinę za to, że taki jest. Są też i tacy, którzy wstrzymują się z piciem do obiadu u nas. A zaraz po obiedzie idą pić.

Parafia Świętej Rodziny przy ulicy Odrodzenia wydaje darmowe obiady codziennie 7 dni w tygodniu przez cały rok. Posiłki są wydawane w godzinach od 12.30 do 14.00.
ks

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama