— Z elbląskiego szpitala wracałem do domu bez butów, ponieważ zostały w karetce, która mnie tam przywiozła — opowiada Sylwester Krawczyk z Ornety. — W szpitalu pielęgniarka poradziła mi, żebym kupił buty w pobliskiej Biedronce, a lekarz stwierdził, że może mi dać reklamówki na kapcie, bym nie zamoczył nóg.
Mieszkający w Ornecie Sylwester Krawczyk podczas wizyty we Fromborku źle się poczuł. Pomocy szukał w miejscowym szpitalu. — Przyjęto mnie i przebrałem się w szpitalne rzeczy — opowiada. — Po badaniu lekarz wezwał karetkę, która miała mnie zawieźć do szpitala wojewódzkiego w Elblągu. Ratownicy wnieśli mnie na noszach do karetki, a pracownicy fromborskiego szpitala przenieśli tam moje rzeczy, łącznie z butami — opowiada.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!