Reklama

Szybko dotrzeć na miejsce wypadku. Ćwiczenia na siódemce

25/07/2011 18:16

Na drodze ekspresowej S-7, w okolicach węzła Bogaczewo, strażacy z Elbląga i Pasłęka ćwiczyli dzisiaj rozkręcanie barier oddzielających pasy ruchu. 
— Te działania pokazały, ile osób potrzebnych jest do takich akcji i, co ważniejsze, ile czasu zajmie nam dostanie się na miejsce wypadku — informuje Przemysław Siagło z elbląskiej straży pożarnej.


Zgodnie z deklaracją wykonawcy robót otwarcie nowej drogi ekspresowej S-7, na odcinku 14 kilometrów z Elbląga do Pasłęka, ma się odbyć w najbliższy czwartek (28.07). Zanim jednak trasa w całości zostanie oddana kierowcom do użytku, wcześniej stała się miejscem ćwiczeń dla strażaków z Elbląga i Pasłęka.

W pobliżu węzła Bogaczewo, na jednej z wyłączonych z ruchu nitek, strażacy wraz z pracownikami olsztyńskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ćwiczyli rozkręcanie i ponowne montowanie barierek energochłonnych oddzielających oba pasy ruchu. Wszystko po to, by w czasie wypadku móc szybko i swobodnie dojechać na miejsce zdarzenia.

Lokalizacja ćwiczeń niedaleko węzła Bogaczewo nie została wybrana przypadkowo. Już niebawem droga ekspresowa będzie całkowicie oddana do użytku, a co za tym idzie zwiększy się na niej nasilenie ruchu. Prawdziwe jej oblężenie spodziewane jest jednak w czasie przyszłorocznych mistrzostw Europy.


— Natężenie ruchu jest tu bardzo duże, a co za tym idzie odcinek drogi jest bardzo niebezpieczny i jak do tej pory strażacy mieli tu dużo pracy — mówi kpt. Tomasz Marcinkowski, zastępca dowódcy jednostki w Pasłęku. — Niebawem otwarte będą dwa pasy, więc powinno być bezpieczniej, choć z drugiej strony natężenie jeszcze się zwiększy, prędkość także i to może prowadzić do groźniejszych wypadków.


Jak się okazało rozpięcie bariery wcale do łatwych zadań nie należało. Co gorsza ich rozmontowanie, i tak sprawnie działającym strażakom, zajmuje nawet kilkanaście minut. To wszystko sprawia, że z takich rozwiązań służby ratownicze będą korzystały tylko w nadzwyczajnych sytuacjach.

— Jest to zadanie czasochłonne dlatego też w czasie zdarzeń będziemy raczej wjeżdżali na drogę pod prąd, oraz korzystali z tych zjazdów, które są zbudowane na stałe — informuje bryg. Tomasz Malesiński, dowódca jednostki ratowniczo-gaśniczej nr 1. — Natomiast otworzenie przejazdu przez barierki będzie potrzebne w momencie zdarzeń trwających kilka godzin, takich jak np. karambol, gdzie do akcji trzeba skierować zdecydowanie więcej służb.


Na odcinku drogi z Elbląga do Pasłęka jest pięć specjalnie przygotowanych miejsc w których można dokonać czasowego demontażu barierek. Zdaniem strażaków to wystarczająca ilość, by szybko i bezpiecznie przeprowadzać akcje ratunkowe. Poniedziałkowe działania miały także na celu zapoznanie się służb z nowymi rozwiązaniami komunikacyjnymi obowiązującymi na „siódemce”.
kf

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama