Reklama

Takiego święta chleba w Elblągu jeszcze nie było

02/09/2012 17:23

— Bardzo nam się podoba tegoroczne Święto Chleba. Jest pięknie, wyjątkowo dużo straganów i fajna atmosfera, lepsza niż w Gdańsku podczas Jarmarku Dominikańskiego. A minusy? Nie widzę — mówi Karolina Tonga, elblążanka.

Takiego Święta Chleba jeszcze w Elblągu nie było. Impreza została przygotowana z rozmachem. Niektórzy przyrównywali ją do Jarmarku Dominikańskiego w Gdańsku. Elblążanie dobrze bawili się przez trzy dni, od piątku do niedzieli. Już w piątek po południu tłumy ludzi przechadzały się po elbląskiej starówce. Jedni kupowali, inni tylko oglądali. W tym roku rozstawiło swoje stoiska około dwustu wystawców. Była to już siódma edycja Święta Chleba.

Podczas tej imprezy chleb był oczywiście najważniejszy. Sprzedawano ogromne okrągłe bochny ważące ok. 3 kg pieczone na zakwasie ale i małe prostokątne chlebki o wadze 40 dkg, z dodatkiem różnych ziaren. Litwini oferowali chleb litewski. Oprócz chleba sprzedawano wędliny, polskie i litewskie.

Było też bardzo dużo stoisk, w których oferowano najróżniejsze rzeczy, m.in. starocie, jarmarczne koguciki, odzież, rękodzieło i wiele innych rzeczy. Na grillach smażyły się kiełbaski, kawałki karkówki, golonki, szaszłyki, pierogi. Sprzedawano: piwo, lody, watę cukrową... Tu i tam przygrywała muzyka. Rozgrywano różne konkursy. Dzieci hasały na dmuchanym zamku.

Czytaj także: Prezydent na początek święta chleba częstował zupą gulaszową

W sobotę, we wczesnych godzinach popołudniowych do stoiska z chlebem na zakwasie ustawiła się długa kolejka. Zygmunt Wesołowski (emeryt) kupił ćwierć ogromnego okrągłego bochna. 

— Dobry chleb, taki piekły nasze mamy i babcie — mówi. — Ale drogi. Kupiłem ćwierć bochna ważący ok. 700 gram i zapłaciłem 5 zł. Do tego kupiłem tradycyjne wędliny, kiełbasę litewską. I jeszcze jakieś pierogi kupię. Wszystkiego sam nie zjem, podzielę się z rodziną: z żoną, synową, synem. Wnuków nie ma, wyjechali.

Karolina Tonga przyszła na Święto Chleba z całą rodziną: z mężem Janem i pięcioletnim synkiem Maksymilianem. 

— Nie planowaliśmy kupować niczego konkretnego. Przyszliśmy obejrzeć — mówi. — Bardzo nam się podoba. Jest pięknie, wyjątkowo dużo stoisk i atmosfera lepsza niż w Gdańsku podczas Jarmarku Dominikańskiego.

Monika Dębska wybrała się na Święto Chleba z dwuletnią córeczką Laurą i dziadkami. 

— Kupiłam obwarzanki, serce z piernika, oscypki, baloniki, sękacz rosyjski — wylicza pani Monika. — Przyszliśmy tu po to, żeby córka zobaczyła. Wszystko mi się podoba.

Z kolei pani Bogumiła (emerytka), zanim wyszła z domu na Święto Chleba włożyła do portfela 200 zł. 
— Przyszłam tu po to, żeby kupić nowości, czego nie ma w naszym regionie — mówi pani Bogumiła. — A głównie przyszłam po dwie wędzone, bardzo smaczne ryby, są to: sieja i sielawa. Poza tym kupiłam pierożki i krokiety z Bartoszyc, kartacze czyli kluseczki ziemniaczane, a z Litwy sernik i makowiec, same rarytasy. Bardzo mi się podoba. Lepiej, że Święto Chleba" zorganizowano na starówce, a nie przy ul. Grunwaldzkiej, jak Dni Elbląga. Minusów nie widzę. Tylko stoiska dla dzieci nie pasują do tej imprezy, ale one muszą być.

Sylwia Świniarska stała za ladą i sprzedawała chleb z piekarni Raszczyk w Pasłęku. 

— Klienci najchętniej kupują chleb witalny upieczony na zakwasie, z żytniej mąki z dodatkiem ziaren słonecznika, dyni, siemienia lnianego — mówi pani Sylwia.

Prostokątny bochenek ważący 40 dkg kosztował 5 zł. Powodzeniem cieszyły się też litewskie kibiny i litewska słonina. Kibiny, to pierogi z mięsem. Jeden taki pieróg kosztował 5 zł. Słonina kosztowała 28 zł za kilogram. W niedzielne południe, trzeciego dnia Święta Chleba już tych rarytasów nie było widać na litewskim straganie.

Na Święto Chleba przyjechali goście z różnych miast, m.in. z Olsztyna, Torunia, Fromborka, Braniewa. Przedstawiciele tych miast, jak również elblążanie wzięli udział w "Turnieju miast kopernikańskich". Turniej został rozegrany w niedzielę w pobliżu Ratusza Staromiejskiego. Drużyny poszczególnych miast zmagały się w różnych konkurencjach, m.in. każdy przedstawiciel ubrany w krzyżacki hełm i metalowe rękawice musiał toporem uciąć jak najcieńszy plasterek cebuli. Konkurencji było wiele, a zsumowane punkty wyłoniły zwycięskie miasto.

Pierwsze miejsce w tym turnieju zajął Frombork zdobywając 141 punktów. Drugie — Olsztyn, 131 punktów, trzecie Elbląg 130 punktów.
— Bawiłem się wspaniale — mówi Adam Bąk z Fromborka. — Piłowałem piłą pień drzewa. Dopingowałem drużynę. 
— A ja zająłem pierwsze miejsce w konkurencji cięcia liny szpadlem — mówi Adam Rogiński, z Fromborka. — Zdobyłem 25 punktów i to nas zbliżyło do pierwszego miejsca.

Fromborska drużyna liczyła 20 osób. Była wśród nich pani burmistrz Fromborka. 

— Rzucałam kowbojskim kapeluszem — mówi burmistrz Fromborka Krystyna Lewańska — Cała nasza drużyna bawiła się świetnie. Atmosfera była wspaniała. Warto było przyjechać do Elbląga na Święto Chleba.
Karolina Krajewska


Konkurs na najciekawszy produkt wygrał Przemysław Polita z Tarnobrzega za kompozycje kwiatów suszonych.
— Kompozycje kwiatowe wykonały moja mama i ciocia. Ze swoimi produktami jeździmy po całej Polsce. W Elblągu jesteśmy po raz pierwszy. Nie spodziewałem się, że zdobędziemy pierwsze miejsce. 

W rywalizacji na najciekawsze stoisko, zdaniem głosujących, najlepszy był Hotel Elbląg.
— Ustawiliśmy drewniany wóz drabiniasty, który wyciągnęliśmy z garażu — mówi Tomasz Kopczyński, kucharz z Hotelu Elbląg. — Baloty słomy wzięliśmy od gospodarzy. Sprzedawaliśmy białą kiełbasę pieczoną, chleb ze smalcem i ogórkiem małosolnym, kaszankę, pierniki, chleb pszenno-żytni.


[gallery=4]34878[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama