Reklama

Trzylatek i pijani rodzice. Policja pouczyła i odjechała

27/05/2011 13:43

Matka była tak pijana, że przewróciła się na schodach z wózkiem, w którym siedział jej trzyletni synek. Pobiła przy tym jakieś słoiki. Chłopiec albo się wystraszył, ale uderzył. Zaczął przeraźliwie płakać — opowiadają świadkowie. — Pijany ojciec dziecka bił się z kimś w mieszkaniu. Policjanci, którzy przyjechali na interwencję pouczyli napite towarzystwo i... odjechali.





Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem. 
— Drugi raz z interwencją dzwoniłam około godz. 23, wkrótce po tym policjanci się zjawili — mówi jedna z sąsiadek.
Jaki skutek przyniosła interwencja funkcjonariuszy?
— Żaden. Rodzina od wczoraj siedzi i pije, a dziecko jest razem z nimi. Przed chwilą widziałam ojca tego trzylatka, jak szedł do sklepu po alkohol — informowała nas w piątek w południe mieszkanka ul. Kosynierów Gdyńskich.

Sąsiedzi twierdzą, że ta rodzina jest doskonale znana policji. 
— Takie libacje odbywają się tu na okrągło, policjanci interweniują kilka razy w miesiącu — twierdzą sąsiedzi. — Po jednej z libacji, jakieś dwa tygodnie temu, na oddział intensywnej terapii trafił mąż właścicielki tego mieszkania. Od tamtego czasu imprezy też stały się bardziej... intensywne — dodaje sąsiad rozrywkowej rodziny. 
Nie inaczej, jak tylko suto zakrapianą imprezą, rodzina uczciła Dzień Matki. Do mamy przyszło m.in. jej dwóch synów, jeden z nich przyprowadził swoją konkubinę z dzieckiem. Jak towarzystwo sobie popiło, to doszło do bójki.
— Jak oni się tak razem zbiorą, to często się biją — mówią sąsiedzi. — Ale gdy zaczęli tłuc butelki, a ta dziewczyna biegała po korytarzu waląc w drzwi i krzycząc, że bracia się pozabijają, to zadzwoniliśmy po policję.



Policjanci przyjechali dopiero po drugim telefonie od mieszkańców.
— Oficer dyżurny tłumaczył nam, że mają akurat inną interwencję i musimy czekać — opowiada mieszkanka Kosynierów Gdyńskich.
 Miarka się przebrała, gdy pijana kobieta próbowała wyprowadzić z budynku swojego synka.
— Niosąc wózek potknęła się na schodach i przewróciła. Dziecko zaczęło przeraźliwie płakać — opowiada jeden z sąsiadów. 
Ludzie wybiegli z domów, żeby zobaczyć co się stało. Jedna z sąsiadek wzięła dziecko na ręce.
— Bo matka zostawiła to dziecko same pod blokiem i wróciła do mieszkania — mówi zbulwersowana kobieta. — Chciała sprawdzić, czy jej konkubentowi nic się nie dzieje.
Krótko po tym zdarzeniu nadjechał patrol policji.


Funkcjonariusze pouczyli i spisali uczestników libacji.
— W mieszkaniu było pięć dorosłych osób — informuje Jakub Sawicki z zespołu prasowego elbląskiej policji. — Rzeczywiście doszło tam do jakiejś awantury, się uczestnicy po wylegitymowaniu rozeszli się. 
A co z dzieckiem?
— Dziecka w mieszkaniu nie było — mówi Jakub Sawicki. — Matka stwierdziła, że zostawiła je pod opieką koleżanki.
Sawicki zapewnia, że gdyby dziecko było w mieszkaniu, to na pewno byłoby zabrane. Zapewnia również, że o zdarzeniu zostanie powiadomiony dzielnicowy, który będzie miał tę rodzinę na uwadze.
— Policja nie lekceważy takich zdarzeń — mówi Jakub Sawicki. — Tamtego wieczoru policjanci zabrali np. troje dzieci pijanym rodzicom z mieszkania przy ul. Browarnej, dzieci zostały przekazane trzeźwym członkom rodziny — informuje.
— Ale my mówiliśmy policjantom, że dziecko w wózku na zewnątrz jest tej pijanej kobiety — zapewnia jedna z sąsiadek. — Może policjanci skupili się bardziej na tym, żeby sprawdzić, czy uczestnicy libacji się rozejdą. A oni się rozeszli i wrócili, i pili dalej.


Rafał Maliszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama