Reklama

Tu po trwałą ustawiali się w kolejce

04/08/2017 14:45

Od 72 lat na al. Grunwaldzkiej istnieje zakład fryzjerski, prawdopodobnie jest to najstarszy zakład w naszym mieście. Założył go Władysław Wołoszyk, potem przejęła go rodzina Jabłońskich. 



[gallery=4]99802[/gallery]

Pod adresem al. Grunwaldzka 8 nieprzerwanie od 1945 roku działa zakład fryzjerski. To, najprawdopodobniej, najstarszy zakład w Elblągu. 

— W 1945 roku zakład należał do Władysława Wołoszyka, gdy ten wyjechał z Elbląga, to 1 lipca 1967 roku w tym samym budynku zakład fryzjerski otworzył mój dziadek Józef Jabłoński i prowadził go wraz z moją babcią Agnieszką. Jednak historia poznania się moich dziadków ma głębsze korzenie — mówi Konrad Dydziński, wnuczek Józefa Jabłońskiego.


Agnieszka Janta-Lipińska (babcia Konrada Dydzińskiego) zdobywała doświadczenie w salonie fryzjerskim swojego dziadka Franciszka Zientarskiego, przy ul. Robotniczej w Elblągu.

— To właśnie tam młody Józef Jabłoński przyszedł prosić o pracę. Dostał ją, a przy okazji skradł serce mojej babci. Z biegiem lat dziadkowie dojrzeli do otwarcia własnego salonu, zrobili to właśnie przy al. Grunwaldzkiej 8. Dziadek zdobył dyplom czeladnika, a potem mistrzowski — mówi Konrad Dydziński. 


— Tato był perfekcjonistą. Potrafił świetnie organizować pracę swoją i personelu, a w zakładzie pracowało aż siedem fryzjerek. To była taka mała fabryka, ludzie stali czasem w kolejce już od rana .... — mówi Alina Dydzińska, córka Józefa Jabłońskiego, która po nim przejęła zakład. 


Gdy Józef i Agnieszka przeszli na emeryturę, zakład przejęły dwie z trzech córek: Elżbieta i Alina. Dzisiaj salon prowadzi Alina Dydzińska. Fryzjerskiego fachu nauczyła się od ojca. 

— Jako dziecko mnóstwo czasu spędzałam w zakładzie. To był kocioł, ludzi od groma. Trwałą robiono taśmowo. Gdy już z siostrą przejęłam zakład, było podobnie. Swego czasu była modna fryzura "na Aniołki Charliego". Siostra dziesięć osób obcinała, a ja nakręcałam wałki na tych dziesięciu głowach. Praca szła niczym w fabryce. Miałam od tego podziurawione palce, więc na drugi dzień ja strzygłam, a siostra nakręcała. Jako jedyni w Elblągu robiliśmy parową trwałą. Kobiety czekały od godziny siódmej rano, a zakład był czynny od godz. 22. Pracuję już 43 lata, i gdy przejmowałam salon, to w Elblągu było tylko 18 zakładów fryzjerskich, dzisiaj jest ich 164 — mówi Alina Dydzińska. 


Czy rodzinna tradycja zostanie podtrzymana?

— Jako dzieciak mnóstwo czasu spędzałem w salonie. Mam też za sobą początki fryzjerstwa, zdobyte jako siedmiolatek. Pewnego dnia do zakładu przyszła dziewczynka. Chciała uczesać się przed pierwszą komunią, takiego tapira jej zrobiłem, że nie można było go rozczesać — wspomina Konrad Dydziński. — Ja nie idę w ślady mamy i dziadka, jednak mam nadzieję, że tradycja rodzinna zostanie podtrzymana w inny sposób.

daw
[media=z5]406599[/media] Alina Dydzińska w zakładzie, 2017 rok

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama