Reklama

Urzędnicy wyprowadzają koty z piwnicy

22/11/2013 12:29

Ocieplane styropianem budki stawia się nie tylko po to, żeby koty miały się gdzie schronić w zimne dni. Ich opiekunom chodzi o wyprowadzenie tych zwierząt z piwnic, bo lokatorzy raczej nie chcą takiego sąsiedztwa. Do Elbląga trafiło właśnie dwadzieścia kolejnych kocich budek.

Pani Barbara z osiedla Nad Jarem opiekuje się kotami od 8 lat. Sprawuje też pieczę nad kocim domkiem przy ul. Kłoczewskiego. Budka stoi wprawdzie przy samym parkingu, ale z prawie wszystkich stron chronią ją krzewy, dzięki czemu zwierzęta mogą się czuć bezpieczniej.
— Poprzednio domek stał w bardziej przyjaznym dla kotów miejscu, ale jeden z mieszkańców nie życzył sobie takiego sąsiedztwa, więc ją przenieśliśmy — mówi pani Barbara.

— Zawsze staramy się uwzględniać tego typu uwagi, bo zależy nam na dobrych relacjach ze wszystkimi mieszkańcami, nawet tymi, którzy nie przepadają za kotami — podkreśla Bożena Wieczorek.

Nie wszyscy wiedzą, że ocieplane styropianem domki stawia się nie tylko po to, żeby koty miały się gdzie schronić w zimne dni.
— Zależy nam na wyprowadzeniu ich z piwnic, bo prawie zawsze ich obecność w tych miejscach budzi sprzeciw lokatorów — mówi Tamara Frączkowska z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska elbląskiego ratusza. — Zwierzęta, które mają swoje domki bardziej przywiązują się do opiekunów, dzięki czemu łatwiej je złapać i zawieźć do weterynarza na sterylizację bądź kastrację. Jest to bardzo ważny punkt w miejskim programie przeciwdziałania bezdomności i ograniczania populacji wolno żyjących zwierząt.

Pani Barbara opiekuje się teraz m.in. dwoma kocimi mamami z przychówkiem dwóch i czterech kociaków.
— Jedna kotka jest już po sterylizacji, druga jest jeszcze trochę dzika i trudno ją złapać, ale w końcu się uda. Gdy młode kotki trochę dorosną, też zawiozę je do weterynarza — zapewnia pani Barbara.
Bożena Wieczorek dodaje też, że będące pod opieką karmicielek koty są na pewno zdrowe.
— Napisaliśmy program i dostaliśmy z Urzędu Marszałkowskiego pieniądze na leczenie dziko żyjących kotów — informuje pani sekretarz.

— Nie wiedziałem, że z wystawianiem kocich budek wiąże się też leczenie i ograniczanie liczebności kotów — przyznaje Łukasz Kotyński z ul. Kłoczewskiego. — Teraz inaczej będę na to patrzył. Do tej pory uważałem, że nie powinno się tworzyć takich kocich skupisk.

Pierwsze domki pojawiły się w Elblągu w 2008 roku. Dzisiaj jest ich już 67, w tym 15 kupionych przez Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Za resztę zapłaciło miasto. Na domki, które teraz dotarły do miasta, samorząd wyłożył ponad 4,5 tysiąca złotych.

gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama