Reklama

W aniołach jest coś mistycznego, nieodgadnionego

22/09/2011 17:05

W aniołach jest coś mistycznego, nieodgadnionego. Od wczesnego dzieciństwa czytałam o nich różne opowieści, ale żadna z nich nie zaspakajała mojej ciekawości. Wciąż poszukiwałam nowych informacji, by stworzyć sobie obraz istot, które są obecne w tak wielu kulturach i religiach — mówi Lidia Zelman, autorka powieści "Tożsamość anioła", która spotkała się z czytelnikami w Bibliotece Elbląskiej.

— Lidio, w latach 1997-2002 studiowaliśmy razem filologię polską na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Wówczas nie zdradzałaś się ze swoim literackim talentem. Czy pisałaś wtedy do szuflady, czy literacki talent odkryłaś w sobie dopiero później?


— Szczerze mówiąc, „pisanie do szuflady” kojarzy mi się z niepublikowanymi utworami, zalegającymi w biurku autora i czekającymi na wydawcę, który zdecyduje się je rozpowszechnić. W moich szufladach takich „dzieł” nie było. Zawsze dużo pisałam, ale tylko na własny użytek. Dzienniki, wiersze, eseje powstawały z potrzeby przelania myśli na papier, ale nigdy ich nie gromadziłam i nie przywiązywałam do nich większej wagi. Nie marzyłam o byciu pisarzem. „Tożsamość anioła” to moja pierwsza powieść, która powstała pod wpływem impulsu. Historia anioła zagubionego na ziemi dojrzewała we mnie na tyle długo, że pewnego dnia postanowiłam wyrzucić ją z siebie. Trudno mi zatem powiedzieć, czy dokonałam w sobie jakiegoś spektakularnego odkrycia.

― W którejś z notatek wyczytałem, że "Tożsamość anioła" zrodziła się z Twojej fascynacji aniołami. Dlaczego akurat anioły? Skąd ta fascynacja i na czym ona polega?


— W aniołach jest coś mistycznego, nieodgadnionego. Od wczesnego dzieciństwa czytałam o nich różne opowieści, ale żadna z nich nie zaspakajała mojej ciekawości. Wciąż poszukiwałam nowych informacji, by stworzyć sobie obraz istot, które są obecne w tak wielu kulturach i religiach. Nie mam nawyku kolekcjonowania figurek i obrazków przypominających postacie ze skrzydłami. Interesuje mnie raczej sposób przedstawiania aniołów, ewaluacja ich wizerunku w literaturze i malarstwie. Fascynuje mnie to, jak zawładnęły wyobraźnią artystów, jak tworzono ich hierarchię i przypisywano im nadzwyczajne posłannictwa. To niesamowite móc podziwiać nieskończoną fantazję twórców w tym obszarze.

― Czy świat aniołów, przedstawiony w Twojej powieści, zrodził się z tego, co wyczytałaś gdzieś o aniołach, czy to głównie świat Twojej wyobraźni? Wierzysz w to, że anioły są obecne wśród nas, że niektóre z nich płodziły dzieci z ludźmi?...


— W swojej powieści staram się pozostać wierna apokryficznym Księgom Henocha, czerpałam inspirację, m.in. z Biblii i kultury żydowskiej. Chciałam, by tło wydarzeń stanowiło to, co wyczytałam z tych wszystkich źródeł. Sama historia Andrei i jej pobyt na ziemi jest już moim wymysłem. Co do mojej wiary w anioły – zawsze, gdy słyszę to pytanie, przychodzą mi na myśl słowa Jose Saramago: „Ludzie bowiem to anioły bez skrzydeł, i to jest właśnie takie piękne, urodzić się bez skrzydeł i wyhodować je sobie (…)”. Istnienia takich aniołów nie da się podważyć.

― Twoja powieść porównywana jest do sagi "Zmierzch" Stephenie Meyer. Czy te książki rzeczywiście były dla Ciebie w jakimś sensie inspiracją?
 

— Gatunek paranormal romance zrodził się dużo wcześniej niż "Zmierzch" i Stephenie Meyer, na tym gruncie, nie jest ani jedyna, ani wybitna. W Polsce to jednak od jej książki zrodziła się, wśród młodzieży, moda na ten rodzaj powieści i wszystko, co powstaje po "Zmierzchu" jest do niego porównywane. Osobiście nie dostrzegam podobieństw między wampirami i aniołami.

― Dla mnie "Tożsamość anioła" to nie tylko powieść o aniołach i siłach ciemności, o odwiecznej walce dobra i zła, ale również opowieść o ludziach, o nas, o naszych namiętnościach i ułomnościach, o problemach, z którymi borykamy się każdego dnia. Czy o tym również chciałaś napisać swoją książkę?
 
— "Tożsamość anioła" to przede wszystkim historia o miłości - romantycznej, niespełnionej i tej do drugiego człowieka. To za sprawą tego uczucia bohaterka powieści znajdzie się na ziemi i będzie musiała zmierzyć się z tym, z czym na co dzień borykają się zwykli ludzie. Uświadomi jej to, że bycie człowiekiem wcale nie jest łatwe. Zamierzałam pokazać rzeczywistość widzianą jej oczami - oczami anioła, który został uwięziony w ludzkim ciele i który nie potrafi odnaleźć się we współczesnych realiach. Andrea postrzega świat takim, jakim my nie chcemy go widzieć: pełnym fałszu, obłudy i zepsucia. Widzi świat, który ginie, bo my nie mamy czasu go naprawiać.

― Czy główna bohaterka, Andrea, ma coś z Ciebie, z Twoich cech charakteru, a inne postacie coś z Twoich znajomych i przyjaciół?


— Myślę, że każdy autor obdarowuje swoich bohaterów cząstką siebie, jednak nie doszukiwałabym się tu analogii. Postacie wykreowane przeze mnie są jedynie wytworem mojej wyobraźni i przy ich tworzeniu nie czerpałam wzorców ze swojego otoczenia.

― Czym zaskoczą nas kolejne części Twojej trylogii? Możesz zdradzić jakieś szczegóły? Pojawią się nowi bohaterowie, nowe wątki?


— "Bezsenność anioła" i "Grzechy anioła" będą kontynuacją losów Andrei, ale w tych tomach rzeczywiście pojawi się wiele nowych postaci. Do bohaterki dołączą między innymi: archanioł miłości Haniel, wojowniczy Kamael i kronikarz Królestwa - Metatron. Będą też nowi śmiertelnicy, przyjaciele Andrei, którzy ubarwią jej ziemskie życie. 


― Już dzisiaj można powiedzieć, że Twoja debiutancka powieść odniosła sukces. 12 października ukaże się druga część trylogii, a wiosną trzecia. Co dalej z Twoim pisarstwem? Masz już jakieś pomysły na kolejne książki?


— Pomysłów mam mnóstwo, ale zdecydowanie mniej czasu na ich realizację. Pisanie to nie tylko pasja, ale też ciężka praca. Trzeba wciąż doskonalić warsztat, by kolejna książka była lepsza od poprzedniej. Nie umiałabym jednak z niego zrezygnować, to strasznie uzależnia.


― Na koniec powiedz coś więcej o sobie. Czym zajmujesz się na co dzień? Jakie są Twoje inne pasje i zainteresowania?
 

— Na co dzień uczę języka polskiego w gimnazjum, a moją największą pasją jest życie. Brzmi to trochę górnolotnie, ale chyba najlepiej oddaje rzeczywistość. Uwielbiam spotykać ciekawych ludzi, odkrywać nowe miejsca i pogłębiać wiedzę o wszystkim, co mnie zainteresuje. Nie stawiam sobie w tym względzie ograniczeń, czerpię z życia pełnymi garściami i staram się zarażać swoim optymizmem innych.
Jarosław Grabarczyk


[gallery=4]20919[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama