Reklama

W lasach, parkach i na łąkach. 
Kleszcze wyruszyły już na żer

25/04/2013 14:57

W zbliżający się długi majowy weekend na pewno wiele osób planuje pierwsze rodzinne wypady za miasto. Warto pamiętać, że z każdej takiej wyprawy można wrócić do domu z nieproszonym gościem. Kleszcze są przenosicielami groźnych chorób. Zachorować może każdy, kogo ukłuje kleszcz zakażony wirusem lub bakterią.

— Od lekarzy weterynarii wiem, że trafiają już do nich psy zaatakowane przez kleszcze. To oznacza, że długo utrzymująca się w tym roku zimowa aura ich nie wystraszyła i - jak zwykle o tej porze roku - są już bardzo aktywne — mówi Marek Jarosz, powiatowy inspektor sanitarny.

Kleszcze przenoszą dwie groźne choroby: wirusową - kleszczowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu oraz bakteryjną - boreliozę. Oczywiście nie każde ugryzienie kleszcza jest groźne. Jeżeli po pobycie w lesie, czy parku zauważymy na skórze swojej lub bliskich nietypowy rumień, natychmiast trzeba się zgłosić do lekarza. To może być oznaka boreliozy. Na tę chorobę nie ma szczepionki.

Szczepienie chroni natomiast przed kleszczowym zapaleniem mózgu. Jest to tym groźniejsza choroba, że początkowo nie daje żadnych widocznych objawów. Choremu może się wydawać, że jest po prostu przeziębiony. Ma temperatura do 38 st., bóle mięśni, stawów, bóle głowy i skarży się na tzw. ogólne rozbicie.

Po kuracji pacjent wchodzi w okres pozornego zdrowia. U ok. jednej trzeciej osób dochodzi do drugiego etapu choroby, często wiążącego się z bardzo poważnymi dolegliwościami. Zaburzenia oddychania, czy krążenia mogą być nawet przyczyną zgonu.

W ubiegłym roku do elbląskiego sanepid nie wpłynęło żadne zgłoszenie o kleszczowym zapaleniu mózgu.

— Odnotowaliśmy natomiast 25 przypadków potwierdzonej boreliozy. Z tym, że na pewno nie jest to pełna liczba zachorowań. U ok. 30 proc. pacjentów nie występuje najbardziej widoczny objaw boreliozy, czyli rumień. Gdy choroba zaczyna o sobie dawać znać, pacjent na ogół już nie pamięta, że kiedyś ugryzł go kleszcz.

— Dlatego tak ważna jest profilaktyka — podkreśla Marek Jarosz. — Trzeba stosować preparaty odstraszające kleszcze. Podczas spaceru po łące, czy lesie powinno ubierać się tak, żeby odsłaniać, jak najmniejszą powierzchnię ciała. Po powrocie do domu, całą odzież należy dokładnie wytrzepać. I, najważniejsze, trzeba się dokładnie obejrzeć, a najlepiej - dać się obejrzeć drugiej osobie.

Gdy znajdziemy kleszcza już wgryzionego w ciało najlepiej poprosić lekarza o jego usunięcie. Jeżeli jest to niemożliwe należy samemu pozbyć się intruza
.
— Chwytamy kleszcza z góry, jak najbliżej skóry i zdecydowanym pociągnięciem, jak najszybciej, wyciągamy go z ciała. Nie wolno go wykręcać, ani smarować żadnym tłuszczem — radzi Marek Jarosz.

— Jeżeli używamy do tego specjalnego przyrządu, to powinien on być kupiony w aptece, a nie na żadnym przygodnym bazarze. 
Po wyciągnięciu kleszcza trzeba potem dokładnie obserwować miejsce, w które próbował się wgryźć. Gdy pojawi się rumień, bez wizyty u lekarza się nie obędzie.
Grażyna Gosk

Groźne w każdej postaci

Poszczególne stadia rozwojowe kleszczy spotyka się w różnej odległości od podłoża: larwy na trawach do 30 cm nad ziemią, nimfy — na roślinach o wysokości do 1 metra, formę dojrzałą — na krzakach do 1,5 metra. Stąd spadają one na żywiciela, ale mogą także poruszać się z ziemi do góry.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama