Nazywają mnie krzykaczką, ale proszę powiedzieć, co można innego zrobić na moim miejscu. Boję się o swoje dzieci, boję się o siebie, dlatego czasami krzyczę — mówi pani Irena. Kobieta, wraz z czwórką dzieci, mieszka we wsi Kobyliny. Od sześciu lat walczy z urzędnikami z gminy, powiatu i nadzoru budowlanego.
Powód walki kobiety? Wydawałoby się prozaiczny - ściana z płyty pilśniowej oddzielająca od klatki schodowej kilka pomieszczeń, w których mieszka wraz z rodziną. Według prawa budowlanego należy ją zburzyć. Zdaniem pani Ireny tylko ten kawałek płyty zapewnia bezpieczeństwo jej i dzieciom.Piotr Kubicki ze Starostwa Powiatowego w Elblągu
— Nie możemy niczego nakazywać powiatowemu inspektorowi nadzoru budowlanego, czy podważać jego decyzji. Wszystkie problemy muszą być rozwiązywane zgodnie z literą prawa. Tak jest i w tym przypadku. Najpierw więc powinna zostać zakończona procedura związana z samowolną zabudową, która trawa już od tylu lat. Dopiero potem najemca może przystąpić do podjęcia czynności zmierzających do wykonania legalnej zabudowy - oczywiście po uzyskaniu odpowiedniej zgody właściciela obiektu. Czy pomogliśmy w tej sprawie ? Nasza pomoc polegała na tym, że wykonaliśmy odrębne wejście na strych. To umożliwi w przyszłości staranie się lokatora o wykonanie legalnej zabudowy, jednak nie powoduje jednoczesnego zalegalizowania istniejącej zabudowy. Nie ukrywamy jednocześnie, że zastanawiamy się nad sprzedażą tego lokalu. Taka możliwości jest cały czas. Oczywiście nie możemy niczego zrobić za plecami naszego najemcy. Nie mamy nawet takich możliwości prawnych. Najemcy przysługuje prawo pierwszeństwa w nabyciu tego mieszkania, po korzystnej cenie, z bonifikatą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!