Reklama

Walczy o spokój i bezpieczeństwo całej rodziny

09/12/2012 15:32

Nazywają mnie krzykaczką, ale proszę powiedzieć, co można innego zrobić na moim miejscu. Boję się o swoje dzieci, boję się o siebie, dlatego czasami krzyczę — mówi pani Irena. Kobieta, wraz z czwórką dzieci, mieszka we wsi Kobyliny. Od sześciu lat walczy z urzędnikami z gminy, powiatu i nadzoru budowlanego.

Powód walki kobiety? Wydawałoby się prozaiczny - ściana z płyty pilśniowej oddzielająca od klatki schodowej kilka pomieszczeń, w których mieszka wraz z rodziną. Według prawa budowlanego należy ją zburzyć. Zdaniem pani Ireny tylko ten kawałek płyty zapewnia bezpieczeństwo jej i dzieciom.

Na spotkanie, do redakcji, pani Irena przynosi stos dokumentów. To efekt jej korespondencji z urzędnikami. Jednak ton prawie wszystkich odpowiedzi jest taki sam.

Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Elblągu wzywa Panią do wykonania obowiązku nałożonego decyzją (…) nakazującą rozbiórkę zabudowy ścianką działową klatki schodowej na wysokości I piętra w budynku mieszkalnym wielorodzinnym w Kobylinach – podpisane Lech Gaworek, powiatowy inspektor.

Na nic prośby, na nic odwołania, wszystko sprowadza się do jednego – zburzyć ściankę. 
Wydawać by się mogło, że to ściana zbudowana z betonu, cegieł, obciążająca konstrukcję całego domostwa. To jednak sklecona z desek i płyty raczej prowizoryczna konstrukcja.

Dziesięć lat temu ta rodzina przeżyła koszmar. Kobieta wraz z czwórką dzieci musiała wyprowadzić się z zajmowanego wtedy mieszkania. 

— Wprowadziliśmy się do mieszkania w Kobylinach, w gminie Młynary — opowiada. — Jego najem zaproponowano mi w starostwie powiatowym.

Lokum, które jej się trafiło składało się z dwóch pokoi, kuchni i łazienki. Szkopuł w tym, że pomieszczenia nie były w żaden sposób oddzielone od klatki schodowej, z której bezpośrednio można było wejść do każdego z nich. Kobieta odgrodziła więc je od klatki ścianką działową. Myślała, że stworzy tu dla swoich dzieci prawdziwy dom, odnajdzie spokój. Jednak radość trwała krótko.

Problemy zaczęły się w 2006 roku, gdy do inspektora nadzoru budowlanego trafiła skarga jednego z sąsiadów. Mężczyzna skarżył się, że mieszkańcy budynku zostali odcięci od dojścia na strych. 

— Nigdy nie odmawiałam sąsiadom dostępu do strychu — zastrzega pani Irena. — Rozumiem jednak, że przechodzenie za każdym razem przez moje mieszkanie mogło być dla nich uciążliwe — przyznaje nasza rozmówczyni. — Jednak tego problemu już nie ma.

Starostwo powiatowe wykonało odrębne wejście na strych. Teraz można dostać się tam schodami dobudowanymi na zewnątrz budynku.

— Po co więc nadal się mnie gnębi? Chyba nie tak powinna wyglądać pomoc państwa matce samotnie wychowującej czwórkę chorych dzieci? — pyta pani Irena.

Zaraz jednak zapewnia, że dla dobra dzieci nie podda się.

— Co mam zrobić? Położyć uszy po sobie? — pyta. — Po prostu nie mogę, na tym mogłyby ucierpieć moje dzieci. Mój syn jest chory. Czasami zdarza mu się wstawać w nocy, gnać przed siebie. Proszę sobie teraz wyobrazić, że nie ma tej ściany. On wychodzi z pokoju na klatkę, tam są strome schody, boję się, że najzwyczajniej w świecie mógłby z nich spaść, zrobić sobie krzywdę. Dlatego nadal walczę. Nie przestanę, dopóki starczy mi sił.
naj

Piotr Kubicki ze Starostwa Powiatowego w Elblągu

— Nie możemy niczego nakazywać powiatowemu inspektorowi nadzoru budowlanego, czy podważać jego decyzji. Wszystkie problemy muszą być rozwiązywane zgodnie z literą prawa. Tak jest i w tym przypadku. Najpierw więc powinna zostać zakończona procedura związana z samowolną zabudową, która trawa już od tylu lat. Dopiero potem najemca może przystąpić do podjęcia czynności zmierzających do wykonania legalnej zabudowy - oczywiście po uzyskaniu odpowiedniej zgody właściciela obiektu. Czy pomogliśmy w tej sprawie ? Nasza pomoc polegała na tym, że wykonaliśmy odrębne wejście na strych. To umożliwi w przyszłości staranie się lokatora o wykonanie legalnej zabudowy, jednak nie powoduje jednoczesnego zalegalizowania istniejącej zabudowy.
Nie ukrywamy jednocześnie, że zastanawiamy się nad sprzedażą tego lokalu. Taka możliwości jest cały czas. Oczywiście nie możemy niczego zrobić za plecami naszego najemcy. Nie mamy nawet takich możliwości prawnych. Najemcy przysługuje prawo pierwszeństwa w nabyciu tego mieszkania, po korzystnej cenie, z bonifikatą.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama