Zapamiętałem Lecha Kaczyńskiego jako człowieka na wskroś sprawiedliwego i uczciwego. Gdy studiowałem na Uniwersytecie Gdańskim, zdawałem u niego - wtedy był jeszcze doktorem - dwa egzaminy: z prawa pracy i zabezpieczenia społecznego.
Jeden z nich zdawałem z koleżanką, która wtedy była w ósmym miesiącu ciąży. Nie dało się ukryć, że nie była ona przygotowana. "Pani wie, że wypadła bardzo słabo? Co by pani sobie postawiła?" - zapytał ją dr Lech Kaczyński. "Ocenę niedostateczną" - padła odpowiedź. "Zgadzam się: dwójka dla pani i jedynka dla dziecka, razem trzy" — zadecydował pan doktor. Byłem tego świadkiem. Zapamiętałem też, że jego wykłady zawsze trwały dokładnie 45 minut, ani minutę dłużej, ani minutę krócej.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!