Reklama

Wojsko kusi stabilnością i pewnością zatrudnienia

04/09/2012 17:47

O czym marzą setki młodych ludzi kończących szkołę? O kategorii A. To przepustka do dobrej i stabilnej pracy. Każdego dnia Wojskową Komendę Uzupełnień w Elblągu odwiedza od kilku do kilkunastu osób, które chcą wstąpić w szeregi armii. Wśród nich nie brakuje również kobiet. — Bo ta praca daje fajne perspektywy — tłumaczy Izabela Markiewicz, jedna z kandydatek starających się o wstąpienie do korpusu szeregowych zawodowych.

Czasy kiedy młodzi ludzie uskarżali się na nerwice, stany lękowe, alergię na żelazo, klaustrofobie, płaskostopie, czy skrzywienie kręgosłupa - czyli schorzenia, dzięki którym próbowali wymigać się od wojska - minęły bezpowrotnie. Dzisiaj częściej można spotkać osoby, które kombinują by ukryć swoje niedomagania, żeby tylko przywdziać mundur.


— Chętnych do służby w korpusie szeregowych zawodowych jest tylu, że teraz to my możemy wybierać kogo chcemy przyjąć — nie ukrywa satysfakcji mjr Bronisław Lech z Wojskowej Komendy Uzupełnień w Elblągu.

Na czym polega atrakcyjność pracy w wojsku? Na dzień dobry szeregowy zawodowy dostaje 2,8 tys. zł brutto, a do tego szereg dodatków.

— Nie ma ich aż tak wiele, to mundurówka, trzynasta pensja i na tym koniec — mówi Zbigniew Tuszyński, rzecznik prasowy 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. — A z drugiej strony, to nie jest praca, tylko służba. Wprawdzie podlegamy pod kodeks pracy, ale jeśli trzeba, to jedzie się na miesiąc na poligon, albo na misje. 


— Szeregowy zawodowy może też liczyć na mieszkanie służbowe — dodaje mjr Mirosław Kalita, zastępca komendanta Wojewódzkiej Komendy Uzupelnień w Elblągu. — A dla młodych ludzi po szkole, to dużo.

Zwłaszcza w sytuacji, gdy o pracę jest trudno, a wynagrodzenie często wynosi nie więcej niż 1,5 tys. złotych. Dziennie elbląskie WKU odwiedza nas od kilku do nawet kilkunastu osób.

— Przychodzą żołnierze rezerwy oraz osoby, które nie były dotąd w wojsku. Tych drugich jest zresztą znacznie więcej — mówi mjr Bogusław Lech.

Jedną z takich osób jest Krystian Kot. Właśnie zakończył 4-miesięczny kurs przygotowawczy i rozpoczyna służbę w Narodowych Służbach Rezerwowych.

— Od dzieciństwa interesowałem się tematami militarnymi, a gdy dowiedziałem się o NSR-ach, to postanowiłem spróbować — mówi Krystian. — Wojsko oferuje nienajgorsze zarobki i pewne zatrudnienie. Po szkole pracowałem jedynie dorywczo, a zależy mi na stałym zatrudnieniu.

Swoich sił w armii może spróbować praktycznie każda zdrowa osoba, także ci, którzy wcześniej nie mieli żadnych doświadczeń wojskowych. Osoby, które nie były w wojsku, a stanęły przed komisją wojskową - czyli mają książeczkę wojskową z określoną kategorią - mogą wystąpić z wnioskiem o służbę przygotowawczą, która jest początkiem drogi do korpusu zawodowych szeregowych.

Służba przygotowawcza trwa do 4 miesięcy - w przypadku szeregowych zawodowych. Po jej odbyciu podpisuje się kontrakt do Narodowych Sił Rezerwowych, tam nabiera stażu, a następnie może zostać żołnierzem zawodowym.

— Chcielibyśmy, aby byli to kandydaci z konkretnym wykształceniem, np. technicznym, ale mamy wiele osób z wykształceniem ogólnym, a w naszych centrach szkoleniowych uczymy konkretnych umiejętności — wyjaśnia mjr Lech.


W tej chwili dywizja dysponuje 600 wolnymi etatami dla szeregowych i starszych szeregowych.
— Jednak zdecydowana większość ofert dotyczy pracy poza elbląskim garnizonem — informuje mjr Zbigniew Tuszyński.

W korpusie szeregowych pierwszy kontrakt jest podpisywany na 18 miesięcy. W sumie można tam służyć do 12 lat. Choć nic nie stoi na przeszkodzie awansować do korpusu podoficerów, a wtedy kariera w wojsku będzie trwała dłużej.

— Niewiele przedsiębiorstw może dać gwarancje zatrudnienia na taki długi okres — dodaje rzecznik 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej.


Nie dziwi więc, że wśród kandydatów do wojska przeważają osoby z wykształceniem średnim i wyższym.
— Około 30 proc. kandydatów do korpusu szeregowych to magistrowie — mówi mjr Lech.

A im lepsze wykształcenie, tym większa szansa na przywdzianie munduru.

Na pracę w armii decyduje się również coraz więcej kobiet. 

— Około 10 proc. kandydatów to panie — informuje mjr Bogusław Lech.

Swoją przyszłość z mundurem wiąże np. Izabela Markiewicz.

— Co mnie skłoniło, aby wstąpić w szeregi armii? Na pewno chęć noszenia munduru. To fajna perspektywa na życie — mówi pani Izabela, która również zakończyła już kurs przygotowawczy. — Wojsko daje możliwość edukowania się, awansu i poznawania ciekawych ludzi. Myślę, że moja odporność fizyczna i psychiczna pozwoli mi podołać temu wyzwaniu. Jestem osobą pewną siebie, wiem czego chcę i dążę do celu.

Armia nie była życiowym marzeniem Izabeli Markiewicz, to przemyślany wybór.

— Zaczęłam się nad tym zastanawiać w klasie maturalnej — mówi. — Wojsko to stabilizacja i pewna praca. W przyszłości będę chciała być mamą, więc ta sfera socjalna też była dla mnie bardzo ważna. 
Kobiet nie przeraża również to, że w armii nie mogą liczyć na taryfę ulgową.

— W wojsku, między godzinami 7 a 15.30 nie ma kobiet, są tyko żołnierze — stwierdza mjr Tuszyński.
Rafał Maliszewski

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=DNsq2SfB95k[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama